Wystawa żywych grzybów występujących w Puszczy Białowieskiej

/ adege

  

Ok. dwustu gatunków grzybów występujących w Puszczy Białowieskiej zobaczyć można na wystawie, otwartej w sobotę w Białowieży (Podlaskie). Tylko przez dwa dni oglądać można na niej żywe okazy z puszczy. Z powodu suszy, gatunków jest mniej, niż przed rokiem.

Zorganizowaną po raz 24. wystawę oglądać można w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym Białowieskiego Parku Narodowego (BPN). Prezentowane na niej okazy zbierali w Puszczy Białowieskiej przez kilka dni naukowcy badający grzyby - mykolodzy, z pomocą pracowników parku narodowego, uczniów miejscowego Technikum Leśnego i wolontariuszy.

W tym roku udało się zebrać na wystawie i pokazać zwiedzającym 202 gatunki grzybów; przed rokiem było ich 250. "Biorąc pod uwagę suszę, to i tak liczba gatunków jest większa, niż się spodziewaliśmy" - przyznała w rozmowie z PAP dr Anna Kujawa z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu, która od lat bierze udział w organizacji białowieskiej prezentacji. W jej ocenie, w zasadzie dopiero większe deszcze sprzed tygodnia sprawiły, że grzyby w Puszczy Białowieskiej zaczęły się pojawiać.

Cała wystawa podzielona jest na prezentacje grzybów jadalnych, warunkowo jadalnych, niejadalnych i trujących. Można zobaczyć np. ekspozycję grzybów nadrzewnych (żyjących na żywych drzewach) oraz nadrewnowych (rozkładających martwe drewno).

"Jest ładnie, dlatego że w przypadku niektórych gatunków grzybnia wyprodukowała owocniki w takiej obfitości, że możemy pokazać te gatunki w całym cyklu rozwojowym. Mamy kilka gatunków, które tworzą owocniki spektakularne. Do niedawna były one pod ochroną, ale od czterech lat nie są" - powiedziała dr Kujawa. Na wystawie można więc zobaczyć np. purchawice olbrzymie i szmaciaki gałęziste (siedzunie sosnowe). Są też np. gwiazdosze, z których część gatunków nie jest już pod ochroną.

Specjaliści podkreślają, że Białowieski Park Narodowy (BPN) jest jedną z najważniejszych ostoi grzybów wielkoowocnikowych (widocznych gołym okiem) w Polsce. Dowodzą tego zarówno badania prowadzone na jego terenie w XX wieku, jak i najnowsze. Do tej pory na terenie parku zidentyfikowano ok. 2 tys. gatunków grzybów wielkoowocnikowych, co stanowi blisko połowę wszystkich znanych z terenu Polski.

Wśród tych gatunków niemal połowa to gatunki uznane za cenne (chronione, zagrożone, bardzo rzadkie, w tym znane wyłącznie z terenu BPN), z tego dla części gatunków park jest jedynym znanym miejscem występowania na terenie Polski.

Po każdej wystawie w Białowieży ukazuje się publikacja naukowa. Jak wynika z informacji dotyczących ubiegłorocznej, podczas przygotowań do niej udało się zebrać prawie sto gatunków grzybów nowych dla tej puszczy, w tym 32 gatunki nowe dla całej Polski.

Jak poinformowała dr Anna Kujawa, w tym roku takiego wyniku na pewno nie będzie, ale już wiadomo, że wśród grzybów pozawystawowych, istotnych z punktu widzenia naukowego, będzie ok. dziesięciu gatunków nowych dla Puszczy Białowieskiej. "To jest inna skala, ale mimo wszystko, jak co roku, do listy grzybów Puszczy Białowieskiej dojdą nowe gatunki" - dodała.

Specjaliści są zdania, że świadomość różnorodności świata grzybów jest w polskim społeczeństwie wciąż niska. "Pomimo, iż Polacy zaliczani są do mykofilów (miłośników grzybów - PAP), a tradycja grzybobrań kultywowana jest wśród naszych rodaków od wieków, znajomość grzybów ogranicza się w większości przypadków do kilku lub kilkunastu jadalnych gatunków, a wiedza o roli grzybów w ekosystemach, ich zagrożeniu i ochronie jest znikoma" - piszą w publikacji o ubiegłorocznej wystawie.

Podkreślają, że rokrocznie na terenie kraju dochodzi do - od kilku do kilkudziesięciu - poważnych zatruć grzybami, a badania ankietowe wskazują, że wielu grzybiarzy kieruje się przesądami przy odróżnianiu grzybów jadalnych od trujących.

Dlatego, w ocenie mykologów, tak istotny jest aspekt edukacyjny wystawy w Białowieży, którą można w sobotę i niedzielę oglądać do godz. 17.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z chuliganów zrobił rugbystów. Podbili Europę! Posłuchajcie legendarnego Zbyszka Rybaka (FILM)

/ Fot. Kamil Tokarski/RC Arka Gdynia

  

- Historia Zbyszka Rybaka to najbardziej niesamowita opowieść o III RP. Niby-państwo we wczesnych latach 90. olało swoją trudną młodzież. Skazało ją na patologię, używało do szemranych interesów. I oto najgroźniejszy z ówczesnych kibiców-chuliganów zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak. Najpierw wyznacza zasady honorowe tego świata, potem tworzy z nich drużynę rugby. I oto charakterni ludzie skazani na upadek, podnoszą się i wygrywają – tak o historii Zbyszka Rybaka opowiada Piotr Lisiewicz, który legendarnego chuligana i rugbystę zaprosił do „Wywiadu z chuliganem”. Całą rozmowę obejrzą Państwo poniżej (FILM)

- Myślę, że mamy w społeczeństwie ogólny kryzys męskości. Rugbyści są tego zaprzeczeniem. To faceci twardzi tak na boisku, jak i w życiu

– tak o chłopakach grających w drużynie Arki Gdynia mówił niedawno ich kapelan, ksiądz Tyberiusz Kroplewski.

Zbyszek Rybak w „Wywiadzie z chuliganem” bez autocenzury opowiada o największych chuligańskich bitwach lat 90. Wspomina m. in. wyjazd do Paryża na mecz Francja-Polska z 1995 roku:

- Akcja „Bagietka” to był mój pomysł. Kupiliśmy długie bagietki francuskie, a mieliśmy ze sobą pręty zbrojeniowe, które powkładaliśmy w te bagietki. Chrupaliśmy sobie te bagietki, kiedy nawinęło się kilkudziesięciu nieszczęśników z Paris Saint Germain, którzy postanowili nas zaatakować. No to poczęstowaliśmy ich tymi bagietkami. Po pierwszym uderzeniu bułka odpadała i na głowie lądował pręt.

Jak życie chłopaków z Gdyni zmieniło rugby?

- Sport nauczył mnie wiele pokory. Rugby jest tak ciężką dyscypliną, więc jak ciężką trenujesz, to nie masz potem pomysłów, żeby robić coś głupiego. Można powiedzieć, że rugby mnie wyedukowało

– mówi Zbigniew Rybak. A potem „zaraza” rozpoczęta od legendy Rybaka rozlała się po Polsce i  wielu drużynach rugby zmieniła życie setek młodych ludzi, którzy od dzieciństwa wychowywali się w trudnych rodzinach.

Jak podkreśla Lisiewicz, ta niesamowita historia pokazuje, czym III RP różniła się od Polski przedwojennej:

- Szkoły pełne zdziczałych chłopaków, którzy jako dumni weterani wojny polsko-bolszewickiej kładli pistolet na ławce w gimnazjum – taką rzeczywistość 1920 r. opisał przecież Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. W internacie tłukli po ścianach butelki, a gdy wychowawczyni prosiła, by nie robili tego po północy, odpowiadali „Kto bił bolszewika, teraz może tłuc butelki”.

Jak zareagowało przedwojenne państwo?

– Ono miało elity, mądre i patriotyczne. I walka o to, żeby ocalić tę młodzież była jej troską. II RP zawadiakom odpuszczała w gimnazjum, a potem brała ich do szkół oficerskich, co było marzeniem i dumą każdego z nich. Odwagi nie musiała ich uczyć, ale wpajała im honor, dyscyplinę, szacunek dla kobiet. W efekcie Polska z tych dzikich chłopców zrobiła najlepszych kawalerzystów na świecie

– stwierdza Lisiewicz.

A III RP? – Miała trudną młodzież gdzieś. Mam wrażenie, że scenariusz, by setki tysięcy chłopaków żyły w patologii, był jej władcom na rękę. Dlatego legenda Zbyszka Rybaka jest piękną historią. W  III RP mamy cholernie mało pięknych legend. I trzeba koniecznie poznać tę – mówi Lisiewicz.

Całą rozmowę Piotra Lisiewicza ze Zbyszkiem Rybakiem obejrzą Państwo poniżej:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl