W Chemnitz zginął Niemiec, a minister potępia... protesty

Ksenofobiczne protesty w saksońskim Chemnitz w ostatnich tygodniach zaszkodziły wizerunkowi Niemiec na świecie - powiedział w opublikowanym dziś wywiadzie dla dpa szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas.

twitter.com/screenshot/@Salon24pl

Zaznaczył jednak, że stawką protestów jest nie tylko wizerunek Niemiec.

Prawicowy radykalizm podważa fundamenty naszej liberalnej demokracji i zagraża spójności społecznej

- ostrzegł minister, wzywając jednocześnie do przeciwdziałania "polaryzacji społecznej".

Maas uznał za ważne, że wielu ludzi w Niemczech wyszło na ulice protestując przeciwko rasizmowi i ksenofobii.

Za granicą ludzie również dostrzegli, że wielu szlachetnych obywateli Niemiec miało coś do powiedzenia. Ta odpowiedź przyciągnęła tyle samo uwagi co protesty prawicowców w Chemnitz

- ocenił.

W saksońskim Chemnitz pod koniec sierpnia w bójce z udziałem osób różnych narodowości zginął Niemiec, po czym aresztowano dwóch obcokrajowców, Syryjczyka i Irakijczyka. Śmierć ta doprowadziła do najgwałtowniejszych od dekad protestów.

Szef niemieckiego kontrwywiadu (BfV) Hans-Georg Maassen w opublikowanym w piątek wywiadzie dla "Bilda" wyraził wątpliwość, czy w Chemnitz po zabiciu Niemca rzeczywiście doszło do ataków na obcokrajowców. Słowa te wywołały polityczną burzę w Niemczech. "Bild" uznał je za "najbardziej wybuchową wypowiedź roku". Wcześniej ataki na obcokrajowców w Chemnitz potępiła kanclerz Angela Merkel.

Maas ocenił, że jest to "dyskusja o terminologii", która nie jest pomocna. "Jeśli na naszych ulicach wykonuje się nazistowskie gesty, jest to hańba, której absolutnie nie można relatywizować" - oświadczył szef dyplomacji.

 



Źródło: niezalezna.pl, pap

 

#Chemnitz #Niemcy #Heiko Maas

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo