Jarosław Sellin na antenie Polskiego Radia 24 odniósł się m.in. do seminarium organizowanego przez Instytut Zachodni, podczas którego mówiono o możliwości dochodzenia przez Polskę odszkodowań za zniszczenia wojenne.

Nieprzypadkowo poprosiliśmy Sejm i powstała komisja sejmowa, żeby rozpoczęła prace nad tym problemem. Na razie analityczną, oceniającą, jak naprawdę z tymi odszkodowaniami było. Myślę, że ta komisja lada miesiąc skończy swoją pracę i będą jakieś jej konkluzje. Potem to może przejść na fazę zainteresowania przez władzę wykonawczą

- powiedział Sellin.

Okazało się, że jeśli oddzielimy politykę i interesy polityczne od refleksji czysto prawnej, to nawet niemieccy prawnicy i specjaliści uznają, że ta sprawa została załatwiona w relacjach dwustronnych między Niemcami a Polską nie do końca w porządku

- dodał.

Jak przypomniał, w czasie wypłacania odszkodowań za straty wojenne Polska nie była krajem suwerennym.

To za nas te decyzje podejmowano. Przeliczając te odszkodowania wprost na pieniądze, Polska, kraj najbardziej pokrzywdzony w czasie II wojny światowej i pod względem liczby ofiar śmiertelnych w stosunku do liczby ludności, i ze względu na szkody materialne otrzymała chyba nieco powyżej 1 proc. wszystkich odszkodowań, 99 proc. otrzymały inne kraje. (...) To może przejść prędzej czy później na poziom pewnych uzgodnień politycznych i Niemcy być może dojrzeją do tego, żeby się wywiązać z tego moralnego zobowiązania. Może to przybrać różny kształt prawny, ale temat reparacji wojennych ze względu na to, że on nigdy nie został w relacjach dwustronnych rozwiązany, musi wrócić

- podkreślił.

Sellin odniósł się także do decyzji Parlamentu Europejskiego o uruchomieniu artykułu 7. wobec Węgier. Jego zdaniem decyzja ta wynika m.in. z niechęci dominujących elit lewicowo-liberalnych w stosunku do państw, "które ośmieliły się wybierać w dłuższej perspektywie czasowej siły polityczne, które się nie mieszczą w mainstreamie lewicowo-liberalnym".

Myślę, że to są ostatnie podrygi agresywnych kroków, moim zdaniem nieuprawnionych, wobec takich krajów jak Węgry. Im więcej tego typu kroków, tym myślę, że większy wstrząs i większa rewolucja w wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego w maju przyszłego roku. Myślę, że będzie więcej zdroworozsądkowych sił politycznych w Parlamencie w przyszłym roku i to będzie wstrząs dla tych zacietrzewionych sił lewicowo-liberalnych, które dzisiaj w Parlamencie Europejskim dominują

- dodał.