Ważne odznaczenie dla byłego członka Klubu „Gazety Polskiej”

/ Małgorzata Mikołajczyk

  

Założyciel jednego z Klubów „Gazety Polskiej” został odznaczony, za swoją pięćdziesięcioletnią działalność niepodległościową w Polsce i zagranicą, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Uroczystość odbyła się 10 września br. w ambasadzie Polski w Wiedniu. Decyzję o przyznaniu tego zaszczytnego odznaczenia podpisał prezydent RP pan Andrzej Duda. W imieniu prezydenta odznaczenie wręczył marszałek senatu Stanisław Karczewski.

Tadeusz Jaskulski - założyciel, wieloletni przewodniczący i prezes honorowy Klubu „Gazety Polskiej” im. rtm. Witolda Pileckiego w Wiedniu – został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W uroczystości udział wzięli minister Andrzej Papierz, senatorowie Sławomir Rybicki i Jan Hamerski, Konsul Generalny Bartłomiej Rosik. Gospodarzem uroczystości była  ambasador Polski w Austrii Jolanta Róża Kozłowska.

Jaskulski dziękował za to szczególne wyróżnienie. Przy tej okazji wspomniał o swoich kolegach, którzy już odeszli. Ocenił, że bez nich walka o wolność i niepodległość Polski nie byłaby możliwa.

Zaznaczył, jak ważna była ich wzajemna solidarność i zaufanie podczas tych wielu lat. Jaskulski mówił o tych, którzy nie dali się złamać w czasie najciemniejszych czasów naszej Ojczyzny.

Na zakończenie dziękował tym wszystkim, dzięki którym przemiany w Polsce stały się możliwe. Ową solidarność i wytrwałość jako warunek dążenia do celu, podkreślił w swojej mowie marszałek Stanisław Karczewski.

Minister Andrzej Papierz przypomniał zebranym na jak ciężkim terenie przyszło działać Tadeuszowi Jaskulskiemu. Zainspirowany niedawną wizytą w Australii i spotkaniami z tamtejszą Polonią, minister wspomniał o losach działaczy przymusowo emigrujących z Ojczyzny w najdalsze zakątki świata - takich jak Tadeusz Jaskulski, i o tym, że nawet tam potrafili dalej myśleć o Polsce i działać dla niej.
 
Podczas uroczystości Tadeuszowi Jaskulskiemu towarzyszyła rodzina, przyjaciele i klubowicze Klubu GP w Wiedniu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts