Po 12 latach do Polski zostanie sprowadzony Dariusz Tytus Przywieczerski, skazany w aferze FOZZ. Dlaczego aż przez 12 mógł żyć wygodnie na Florydzie, w domu z widokiem na morze i dlaczego tak długo trzeba było czekać na tę ekstradycję?
Myślę, że poprzedniej koalicji wcale na tym nie zależało i dopiero pewna determinacja ministra sprawiedliwości polskiego rządu, po zmianie w 2015 roku dała taki efekt. Jak widać, jednak aferzyści nie unikną nawet po latach odpowiedzialności za ,,matkę wszystkich afer'',  jaką była afera FOZZ. Uważam, że ta ekstradycja wielu prominentnym przedstawicielom świata biznesu i polityki z początku lat 90., czyli z początku transformacji zjeży jednak włos na głowie, bo to był człowiek bardzo wpływowy, ustosunkowany… Prowadził interesy nie tylko z przedstawicielami lewicy - późniejszymi działaczami SLD i ludźmi służb, ale też założycielem Banku Inicjatyw Gospodarczych [BIG], który zapoczątkował patologiczną prywatyzację polskiego sektora bankowego, która później była bardzo chętnie kontynuowana.

Jakie znaczenie miał BIG w aferze FOZZ-u?
BIG przejmował nawet większe i lepiej funkcjonujące od siebie banki, o większej renomie i znaczniejszych aktywach, jak choćby Łódzki Bank Rozwoju czy wreszcie Bank Gdański.  Pamiętam - już wtedy uznano to za aferę, że mniejszy bank przejmuje większy Bank Gdański z lepszymi z możliwościami i środkami. Bank Inicjatyw Gospodarczych kredytował działalność Universalu i Przywieczerskiego i działo się to - pamiętajmy - na początku transformacji - czyli wtedy, kiedy pan profesor Balcerowicz był ministrem finansów. Zresztą wiemy, że pan Balcerowicz nie bardzo sobie radził z rozwikłaniem tej ,,zagadki'', tzn. afery FOZZ, a .

Czy to Pana dziwi?
Nie dziwi mnie to, dlatego, że jednym z wiceministrów Balcerowicza był pan Janusz Sawicki, człowiek służb, który dużo wiedział o sprawie FOZZ-u i to jest bardzo ważny wątek, czyli aferalny  wykup polskiego długu,  gdzie przy okazji, w sposób nieuczciwy napełniano prywatne kieszenie. Drugim wątkiem, niezwykle ważnym, jest sprawa sektora bankowego i BIG-u, bo pamiętajmy, że on później nazywał się BIG Bank Gdański, i powstał z tego z kolei Bank Millennium. Pamiętamy też słynną aferę, kiedy na czele tego BIG Banku Gdańskiego stał prezes Bogusław Kott, przyjaciel prezydenta Kwaśniewskiego, i historię z panem Kwaśniewskim, kiedy to bank dał mu ,,glejt niewinności'' , w słynnej aferze ,,Życia'' z kropką, w czasie jego spotkań z Ałganowem. Uznano, że posługiwał się kartą tego banku w innym miejscu, w sytuacji gdy stawiano mu zarzuty o te spotkania. A więc widać, że nie tylko cały establishment późniejszego SLD, ale również politycy Unii Wolności tolerowali wówczas tę aferę - czyli brudną stronę prywatyzacji sektora bankowego.

Proszę nam przypomnieć, o co chodziło w aferze FOZZ.
Tak pokrótce - FOZZ był to państwowy Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, który miał za zadanie wykupywać za granicą polski dług po zaniżonej cenie, czyli prywatne instytucje miały skupować długi, żeby to po prostu taniej kosztowało. Problem w tym, że zaczęto z tego robić gigantyczne interesy na własny użytek.

Czyli te pieniądze szły do prywatnych rąk służb i ludzi na wysokich stanowiskach?
Tak jest. Szacuje się, że na dzisiejsze pieniądze tę stratę państwa można by szacować na dziesiątki miliardów złotych - więc to była wielka operacja, z pewnością kontrolowana przez ówczesne służby specjalne.

Członkiem rady nadzorczej FOZZ był pan Dariusz Rosati, który dalej bryluje w pewnych mediach.
Właśnie, to też zastanawiające, a to przecież dzisiejszy, prominentny polityk Platformy Obywatelskiej, pouczający polski rząd.

Czy Przywieczerski odsiedzi wyrok - 3,5 roku więzienia, czy może będzie uczestniczył w odkrywaniu tamtych ,,zagadek'', których - jak Pan powiedział - minister Balcerowicz nie umiał rozwiązać?
No to jest właśnie pytanie, czy on będzie chciał się podzielić swoją znaczącą wiedzą. Być może uzyska jakiś status szczególny w tej sprawie.

Może być świadkiem koronnym?
Ja myślę, że mogłoby tak być, bo przecież to nie jest sprawa już zamknięta całkowicie i bez wątków pobocznych. Jest wiele kwestii do dzisiaj całkowicie niewyjaśnionych, przypomnimy że przecież w aferze FOZZ były też dramatyczne, tragiczne zgony - bardzo dziwne i podejrzane śmierci nie tylko pana Michała Falzmanna - inspektora Najwyższej Izby Kontroli, który się tym zajmował, ale również prezesa NIK Waleriana Pańki, dziwna śmierć wicepremiera Ireneusza Sekuły…
Mam własne wspomnienia z tamtego okresu, wtedy zbierałem materiały do pracy doktorskiej dotyczącej zadłużenia zagranicznego Polski w końcu lat 80.  i miałem możliwość zapoznania się z archiwum Banku Handlowego. Tamte dokumenty wskazywały, że na przykład Bank Handlowy otrzymał kredyt zagraniczny w wysokości 50 milionów franków i nie było śladu po tym, co dalej z tym pieniędzmi się stało, gdzie i do kogo trafiły i czy zostały do Polski, na polskie rachunki wprowadzone. Takich przykładów było więcej, były to znaczące kredyty we frankach, w dolarach, a nawet w jenach. Już wówczas dostrzegałem jakąś gigantyczną aferę finansową, no ale później te moje prace naukowe zostały przerwane i uniemożliwiono mi kontynuowanie tych dociekań analitycznych. Swoją wiedzą podzieliłem się z Anatolem Lawiną z NIK-u, który bardzo poważnie podszedł do tej sprawy, ale zmarł niespodziewanie, niedługo później.

Zapewne niektóre osoby nie będą mogły teraz spać spokojnie, jeśli dojdzie do tej ekstradycji…
Zdecydowanie. Pewnie tym prominentnym postaciom życia polityczno- gospodarczego z początków transformacji może przyspieszyć puls, bo być może dowiemy się więcej, jaki był początek tych złych obyczajów, procederu uwłaszczania się na majątku państwowym i tzw.  złodziejskiej prywatyzacji. To był też czas późniejszych, kolejnych afer prywatyzacyjnych w sektorze bankowym - przypomnijmy w '94 roku - wielka afera reprywatyzacyjna związana z Bankiem Śląskim, gdzie wówczas ministrem finansów był pan Marek Borowski, również dzisiejszy polityk związany z Platformą Obywatelską.

Czy jest dziś dobry politycznie moment na dochodzenie prawdy o aferze FOZZ?
Ja myślę, że w ogóle to, co się dzieje jest dowodem na dobre relacje z Amerykanami; jesteśmy w przededniu wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się to na skutek dobrych, przyjaznych relacji i dobrego stosunku wobec Polski ze strony prezydenta Trumpa, który będąc tutaj, na placu Krasińskich wygłosił przecież najlepsze przemówienie, jakie kiedykolwiek politycznie miało miejsce - najbardziej szlachetne, godne, uznające polskie bohaterstwo - to wszystko ma znaczenie.

Jednak poza słowami nie wydarzyło się potem nic specjalnie korzystnego dla Polski ze strony USA.
No tak, ale miejmy nadzieję, że to wszystko przed nami i że ta wizyta też coś - jakieś ustalenia - przyniesie, a ta ekstradycja jest dobrym znakiem. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że pan Dariusz Przywieczerski nie był jedynym mózgiem afery FOZZ-u, bo tych ,,mózgów'' było znacznie więcej. Ale na razie tylko on i Grzegorz Żemek [dyrektor generalny FOZZ - przyp. red.]  ponieśli jakieś konsekwencje. Wydaje się, że cała operacja była znacznie bardziej skomplikowana i znacznie więcej  mózgów uczestniczyło w realizacji tej afery.

Czyli FOZZ to był ,,smok wielogłowy'', ale na razie tylko dwie z tych głów zostały okaleczone?
Był to dokładnie smok wielogłowy, któremu wielu głów nie odcięto do dzisiaj - więc miejmy nadzieję, że zostaną odcięte, i że dowiemy się jeszcze znacznie ciekawszych rzeczy. Przecież Dariusz Przywieczerski to już jest człowiek, jak to się mówi ,,w latach'', i powinien nawiązać współpracę z wymiarem sprawiedliwości Polski, ujawnić istotne fakty, ważne nie tylko z przyczyn karno-prawnych, ale również z powodów historycznych i poznania prawdy o tej neoliberalnej transformacji, której przebieg był sterowany przez służby specjalne.