„Rosjanie nie mieli prawa tknąć czarnych skrzynek!” Antoni Macierewicz ostro o ostatnim odkryciu

Kopia cyfrowa z czarnych skrzynek TU-154m, którą dostarczono Polakom do odczytu, nosi datę 12 kwietnia - nie wiadomo, co się działo pomiędzy 11 a 12 kwietnia. Rosjanie nie mieli prawa tknąć czarnych skrzynek bez udziału strony polskiej - mówił na antenie Telewizji Republika Antoni Macierewicz.

PrtSc/ Republika

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku Rosjanie znaleźli nieuszkodzone rejestratory lotu polskiego tupolewa. Rejestratory po zapakowaniu w worki zostały zabrane z wrakowiska i zniknęły. W ich miejscu kilka godzin później pojawiły się identycznie wyglądające skrzynki - tyle że z poważnymi uszkodzeniami. 

Informacje pochodzą z protokołów oględzin miejsca katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Dokumenty te sporządzone zostały przez funkcjonariuszy rosyjskich i znalazły się w aktach rosyjskiego oraz polskiego śledztwa. Wynika z nich, że rejestrator pokładowy MSRP-64M-6 (zapisujący dane parametrów lotu) został na wrakowisku znaleziony "podwójnie" - najpierw w godzinach popołudniowych, potem wieczorem.

Oba protokoły się różnią. W pierwszym widzimy opis znalezionych skrzynek, które były nieuszkodzone, zapakowane w folię i przekazane do MAK, w drugim widnieją skrzynki uszkodzone i zapakowane w kartony (...) Albo jedne skrzynki są prawdziwe, albo drugie

- mówił na antenie telewizji Republika przewodniczący Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem Antoni Macierewicz, podkreślając jednocześnie, że czarnych skrzynek w TU-154m było dwie. Dlatego też, "nie można było znaleźć ich aż czterech na tym samym miejscu i związanych z tym samym lotem".

Podpisy pod tymi protokołami są podpisami różnych śledczych. Są podpisy funkcjonariuszy prokuratury i policji Federacji Rosyjskiej oraz przybranych świadków i w obu przypadkach są to różne osoby

- wykazywał.

Zdaniem Macierewicza mamy do czynienia ze szczególną sytuacją: "kształt badanego terenu jest różny za każdym razem". W przypadku pierwszego protokołu "podane są szerokości i długości geograficzne odnalezienia każdej z tych skrzynek", co pokazuje, że śledczy uważnie się tym przedmiotom przyglądali i opisali jako nieuszkodzone". Natomiast w przypadku kolejnego, wieczornego protokołu skrzynki zostały opisane jako uszkodzone.

Teren, na którym odnaleziono skrzynki, jest wspólny, ale pozostała część jest przesunięta aż dwukrotniee

- poinformował.

Jak podkreślił Macierewicz, czarne skrzynki są najważniejszym materiałem dowodowym i "nie rozpoczyna się badania katastrofy bez nich - to jest fundamentalny czynnik".

Mamy tu do czynienia z wieloma zaniechaniami i nieprawidłowościami. Przechodzenie nad faktem, że są dwa protokoły, do porządku dziennego jest skandalem

- powiedział.

Żaden z polskich śledczych nie miał dostępu do oryginału zapisu czarnych skrzynek. Wszyscy pracowali na cyfrowych kopiach, nie wszystkie z nich były autoryzowane. Nikt nie zajmował się oryginałem, nikt nie miał dostępu do oryginału czarnych skrzynek

- przypomniał, dodając, że stawia to pod dużym znakiem zapytania korzystanie z treści - zapisu parametrów lotu, jak i zapisu rozmów.

Musimy wyjaśnić, ile tych skrzynek było i które są prawdziwe. Czarne skrzynki są najważniejsze

- stwierdził.

Kopia cyfrowa, którą dostarczono Polakom do odczytu, nosi datę 12 kwietnia - nie wiadomo, co się działo pomiędzy 11 a 12 kwietnia. Rosjanie ewidentnie twierdzą, że wykonali nagranie 11 kwietnia, ale data dostarczenia ich stronie polskiej to 12 kwietnia. Rosjanie nie mieli prawa tknąć czarnych skrzynek bez udziału strony polskiej

- dodał.

Dziś podkomisja potwierdziła ustalenia opublikowane przez redaktora Grzegorza Wierzchołowskiego na łamach tygodnika "Gazeta Polska": Antoni Macierewicz i podkomisja smoleńska odpowiadają Rosjanom ws. czarnych skrzynek.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Antonii Macierewicz #Katastrofa smoleńska #Smoleńsk #czarne skrzynki #rejestratory lotu

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo