Przywieczerski został zatrzymany dziś w USA. Wkrótce ma zostać deportowany do Polski.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Amerykanie zatrzymali Dariusza Przywieczerskiego

Na początku lat 90. w TVP emitowana była reklama Universalu, w której sam prezes Dariusz Przywieczerski wcielał się w rolę Napoleona. Ale określenie "Napoleon polskiego biznesu" przylgnęło do niego nie tylko z powodu tej reklamy oraz innych "cesarskich" odniesień (zwykł mawiać, że drugie imię Tytus ma na część cesarza rzymskiego).

Przywieczerski na przełomie lat 80. i 90 był jedną z kluczowych postaci tworzącego się polskiego kapitalizmu, a zarazem jednym z największych profitentów towarzyszącego transformacji gospodarczej procesu uwłaszczania się nomenklatury - wykorzystywania przez PRL-owskich dygnitarzy pozycji i stanowisk zajmowanych w życiu politycznym i gospodarce do zakładania spółek, przejmujących państwowy majątek.

Zdaniem Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie":   

Być może Przywieczerski zechce podzielić się wiedzą na temat powiązań świata polityki, służb specjalnych, biznesu, a szczególnie biznesu, który przechodził z systemu komunistycznego do III Rzeczpospolitej. To może być nieprzyjemna wiedza dla bardzo wielu osób, a zwłaszcza tych z obozu postkomunistycznego, np. części dzisiejszego obozu Platformy Obywatelskiej

- ocenił Sakiewicz na antenie TVP Info.

CZYTAJ WIĘCEJ: Afera FOZZ. Tomasz Sakiewicz zwraca uwagę, kto może mieć z nią problem

Na pewno jednym z twórców systemu biznesu komunistycznego był Aleksander Kwaśniewski, który był zamieszany w aferę komitetu ds. młodzieży, podobna do FOZZ afera, ale nawet mniej subtelna – pozostało mnóstwo dokumentów, ale Kwaśniewski nigdy nie poniósł za to odpowiedzi. Na pewno część obozu dzisiejszej PO oraz część postkomunistów będzie mieć problem z FOZZ

- uzupełnił.

Urodzony w 1946 roku Przywieczerski od czasów studenckich (ukończył Szkołę Główną Planowania i Statystyki) był w PZPR, a w latach 1974-76 pracował w Komitecie Centralnym tej partii. Z ramienia KC został po wydarzeniach 25 czerwca 1976 roku wysłany do Radomia i przemawiał na jednym z wieców, potępiających "warchołów".

W 1980 roku rozpoczął pracę w dyplomacji, jako radca handlowy ambasady w stolicy Kenii Nairobi. To tam dorobił się pierwszych dużych pieniędzy, na niezbyt legalnym handlu kawą z Ugandą, do czego sam przyznawał się w połowie lat 90. w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Wtedy obowiązywała tzw. umowa kawowa: producenci kawy i herbaty byli ograniczeni kwotami eksportowymi oraz cenami minimalnymi. Jednocześnie np. w Ugandzie, gdzie była wojna, codziennie tysiące ton używek przejeżdżało nielegalnie przez granicę. Moja działalność nie do końca była zgodna z prawem, ale wtedy bardzo niewiele można było zrobić zgodnie z prawem

- opowiadał.

Po powrocie do Polski, w 1985 roku, został prezesem centrali handlu zagranicznego Universal, która już wtedy była spółką z dominującym udziałem skarbu państwa. Universal zajmował się handlem AGD, choć nieoficjalnie handlował także bronią.

Na stanowisku prezesa Universalu Przywieczerskiego zastał czas transformacji gospodarczej lat 1988-89. Universal ten czas maksymalnie wykorzystał, będąc pionierem na tworzącym się rynku kapitałowym.

W 1989 roku był jednym z założycieli i udziałowców powstałego Banku Inicjatyw Gospodarczych, obok innych firm i osób fizycznych (byli to m.in. Transakcja spółka z o.o., PZU, Warta i Polska Poczta, Telegraf i Telefon, Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Universal SA, Expolco Holding SA, Towarzystwo Wspierania Inicjatyw Gospodarczych, Interster sp. z o.o., a także m.in. sam Przywieczerski, Andrzej Olechowski i wieloletni prezes banku Bogusław Kott), przedstawianego w mediach jako sztandarowa inwestycja nomenklaturowa. Po latach, po przejęciu Banku Gdańskiego i udziale, wraz z portugalskim Eureko, w kontrowersyjnej prywatyzacji PZU (w 2005 roku badanej przez sejmową komisję śledczą, a w 2009 zakończonej ugodą z Eureko i powrotem ubezpieczyciela do skarbu państwa), przekształconego w Bank Millennium.

Przywieczerski skonfliktował się jednak z prezesem BIG Bogusławem Kottem już na początku lat 90 i Universal przestał być właścicielem akcji banku w 1993 roku.

W tym samym 1989 roku Przywieczerski kandydował w pierwszych całkowicie wolnych wyborach do Senatu w rodzinnym Włocławku. Mimo wyjątkowo spektakularnej, jak na tamte czasy kampanii, przegrał z kandydatami Komitetu Obywatelskiego "Solidarność".

To była jego ostatnia aktywność stricte polityczna, choć przez cały czas działalności biznesowej Przywieczerski był ściśle powiązany z życiem politycznym. Bo, jak przyznawał w jednym z wywiadów w latach 90, w Polsce nie dało się wtedy prowadzić dużego biznesu bez układów politycznych.

W 1990 roku Universal był jedną pierwszych sprywatyzowanych spółek - było to jeszcze przed powstaniem Giełdy Papierów Wartościowych. To właśnie z prywatyzacją centrali handlu zagranicznego związane były reklamy telewizyjne, w których Przywieczerski występował jako Napoleon.

W wyniku prywatyzacji udziały skarbu państwa w Universalu spadły do 17,5 proc., z tym że 11 proc. akcji kupił BIG.

W 1992 roku akcje Universalu zadebiutowały na giełdzie. Przez następne lata, aż do wykluczenia na początku 1999 roku z obrotu, notowały rekordowe wahania. Sam Universal znany był z wchodzenia w coraz to nowe inwestycje, w bardzo różnych branżach. Co, jak po latach pisały media, przyczyniło się do jego upadku, bo doświadczenie rodzącego się rynku pokazywało, że lepiej postawić na jedną konkretną branżę.

Jednak w pierwszej połowie lat 90. działalność biznesowa Przywieczerskiego była synonimem sukcesu - regularnie trafiał na listę najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost", inne pisma nadawały mu tytuł biznesmena roku.

W 1991 r. Universal przejął od państwa Walcownię Metali "Norblin" w Warszawie, co po latach stało się jednak jednym z powodów kłopotów finansowych spółki. Zaczął zarabiać natomiast na produkcji i handlu prezerwatywami, zakładając w 1990 roku wraz ze Stomilem spółkę Unimil.

Na początku 1994 roku Universal kupił od SdRP (poprzedniczka SLD) akcje w wydającej dziennik "Trybuna" spółce Ad Novum. Związany z lewicą dziennik stał się płaszczyzną reklamowania działalności spółki. To Przywieczerski, jak wynika z ówczesnych relacji medialnych, stał np. za powołaniem w 1997 roku na redaktora naczelnego znanego dziennikarza Janusza Rolickiego, co z kolei było związane z przejmowaniem władzy w partii przez Leszka Millera. Gazeta jednak sprzedawała się słabo i inwestycja nie okazała się rentowna.

Universal zainwestował też w Polsat, kupując w 1994 roku znaczący pakiet 20 proc. akcji i wspomagając spółkę Zygmunta Solorza w pierwszym okresie jej działalności. Tu również, tak jak w przypadku BIG, doszło do konfliktu i pod koniec lat 90. Polsat odkupił akcje Universalu.

W połowie lat 90 spółka odnosiła biznesowe sukcesy, co media wiązały wtedy z zaangażowaniem, według nieoficjalnych informacji, w handel bronią. W tym czasie dyrektorem generalnym Universalu był Jerzy Napiórkowski, w końcu PRL wiceminister finansów, na początku lat 90. uczestnik tzw. afery karabinowej (aresztowanie grupy Polaków przez przedstawicieli USA na terenie Niemiec w 1992 roku za próbę sprzedaży broni do Iraku - wrócili oni do Polski rok później).

Przywieczerski w Universalu zatrudniał wielu polityków i funkcjonariuszy służb, przede wszystkim z czasów PRL. Jednak w radzie nadzorczej spółki zasiadali też np. przedstawiciele Kongresu Liberalno-Demokratycznego - np. szef sztabu Lecha Wałęsy z wyborów 1990 roku Jacek Merkel, potem minister stanu w jego kancelarii oraz minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Hanny Suchockiej Andrzej Arendarski.

Stosunki Przywieczerskiego z rządzącym w latach 1993-97 Sojuszem Lewicy Demokratycznej nie były idealne. Rząd SLD-PSL nie zgodził się np. na zakup od Universalu budynku w stolicy po dawnych zakładach Róży Luksemburg, który miał trafić na potrzeby Głównego Urzędu Ceł. Były prezes GUC Ireneusz Sekuła w związku z tą transakcją otrzymał zarzuty prokuratorskie.

W 1996 roku rząd nie zgodził się zaś na uruchomienie przez spółkę Przywieczerskiego w Pułtusku prowizorycznej montowni samochodów Hyundai, choć Przywieczerski sprowadził już maszyny do montażu i części samochodów.

W końcu lat 90. długi Universalu rosły, a w 1998 roku ówczesna Komisja Papierów Wartościowych i Giełd wszczęła postępowanie wobec spółki w związku z notorycznym uchylaniem się od obowiązków informacyjnych. W tym samym okresie do sądu wpłynął, od jednego z wierzycieli, wniosek o upadłość Universalu. W efekcie spółka została wykluczona z obrotu giełdowego. Długi Universalu przekraczały wtedy 300 mln zł.

Ostatecznie sąd ogłosił upadłość Universalu w 2003 roku.

Ale głównym źródłem kłopotów Przywieczerskiego stała się afera FOZZ i prowadzone w tej sprawie przez wiele lat postępowanie sądowe. Afera wybuchła jeszcze w 1991 roku - okazało się, że utworzony w 1989 roku Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, mający nielegalnie skupować na rynkach wtórnych polski dług, prowadził bardzo nieprzejrzystą gospodarkę finansową. Nie księgowano wykupywania długów i nie dało się ustalić, dokąd powędrowały wszystkie pieniądze - a resort finansów przeznaczył na to ok. 10 bln starych złotych.

Prezes FOZZ Grzegorz Żemek i główna księgowa Janina Chim (wcześniej główna księgowa Universalu) zostali aresztowali jeszcze w 1991 roku. Prokurator zarzucił im "narażenie skarbu państwa na szkody". Przywieczerski miał z nimi wspólną firmę TRAST.

Po wieloletnim procesie, w 2005 roku, Przywieczerski został skazany na 3,5 roku więzienia oraz 330 tys. zł grzywny za wyprowadzenie z FOZZ około 1,5 mln dolarów. Jednak nie trafił do więzienia - uciekł na Białoruś. Wydano za nim list gończy, a w 2008 roku resort sprawiedliwości ustalił, że przebywa w USA i prowadzi działalność gospodarczą. Przez lata jednak władze USA nie zgadzały się na ekstradycję.