Dzisiejszy "Koniec systemu" poświęcony był kulisom "umowy gazowej". W lipcu Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport, który wykazał, że były istotne nieprawidłowości w działaniach Ministra Gospodarki w zakresie uzgadniania porozumień gazowych z Gazpromem międzynarodowych w latach 2009–2010. NIK uznała, że brakowało m.in. instrukcji negocjacyjnych, a negocjacje zostały podjęte bez przygotowania merytorycznego.

CZYTAJ: NIK przedstawił raport o umowach gazowych w latach 2006-2011. Stwierdzono szereg nieprawidłowości

Marek Suski mówił dziś w programie Doroty Kani, że problem uzależnienia Polski od dostaw rosyjskiego gazu poruszany był już w pierwszej dekadzie XXI w.

- Pamiętam, kiedy ogłaszaliśmy program wyborczy kandydata na prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego, który mówił o tym, że trzeba zrobić wszystko, byśmy mieli dywersyfikację dostaw gazu. Był za to bardzo atakowany. Za czasów PO opóźniona została budowa gazoportu, działy się różne inne rzeczy, np. sprzedaż udziałów w Azotach

- przypomniał Suski.

Minister przyznał, że wnosił o pilne posiedzenie Komisji Skarbu w związku z umowami gazowymi z Rosją podpisywanymi przez ówczesnego ministra gospodarki, Waldemara Pawlaka.

- Minister Aleksander Grad [od 2007 do 2011 minister skarbu państwa - red.] podpisywał w tym czasie umowy z Katarem na dostawy gazu, mówił o katarskim inwestorze. Potem okazało się, że raz przyjeżdzał człowiek, który nawet nie był Katarczykiem...

- wspominał Marek Suski.

- Powołana została spółka EuRoPol Gaz, która miała wybudować kolejną nitkę do transportu gazu przez Polskę. Wtedy też powstała koncepcja ominięcia Polski przez Bałtyk. Tusk, gdy szedł do wyborów, mówił, że nie będzie przeszkadzał w zagranicznych inwestycjach, więc wspierał działania Rosji, żeby nas gazociągiem ominąć

- dodal.

Był członek komisji skarbu przyznał, że o prowadzonych rozmowach rządu z Rosją w sprawie umowy gazowej dowiadywali się głównie z mediów. Zwołano bardzo ważne posiedzenie komisji dotyczące szczegółów tej sprawy, jednak sygnatariusze umowy zasłaniali się klauzulą tajności 

- Nie chciano ujawnić szczegółów pewnie choćby z tych powodów, które przedstawiła NIK, a które teraz badane są w prokuraturze

- stwierdził Suski.

- Narażono nas na ogromne koszty, bo wówczas cena gazu była najwyższa. W umowie zawarliśmy cenę ok. 500 dol. za 1000 m3 gazu. Przeciętna cena w UE to 400-420 dol., a Chińczykom sprzedano gaz poniżej 300 dol. (...) NIK uznała też, że nie było instrukcji negocjacyjnych. Na jakiej podstawie Waldemar Pawlak pierwotnie podpisać chciał uzależnienie gazowe Polski od Rosji aż do 2037 r. - na 27 lat przy najwyższej stawce ceny gazu? Tej instrukcji [negocjacyjnej - red.] nie było. Wszystko wskazuje na to, że została poźniej dopasowana do umowy. Rosjanie, którzy prowadzili negocjacje, twierdzili, że Pawlak bardziej bronił intersów Rosji, niż oni sami

- ujawnił minister Suski.