Smutne statystyki po wakacjach

/ / flickr.com/Lukas Plewnia/CC BY-SA 2.0

  

W wakacje na polskich drogach doszło do prawie 7 tys. wypadków, w których zginęło 617 osób, a ponad 8,2 tys. zostało rannych; policjanci zatrzymali ponad 23 tys. kierowców, którzy prowadzili auta będąc pod wpływem alkoholu - poinformowała Komenda Główna Policji.

Z danych Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wynika, że od 22 czerwca do 2 września na polskich drogach doszło do 6880 wypadków. To o ponad 800 mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku (spadek o 10,5 proc.). Mniej było także ofiar śmiertelnych - o 27 osób (spadek o 4,2 proc.). Ranne zostały 8223 osoby - o prawie 1,2 tys. mniej niż w roku ubiegłym (spadek o 12,7 proc.).

- Trudno jednoznacznie określić, co wpłynęło na poprawę tych statystyk. Faktem jest, że na drogach była większa liczba policjantów, prowadziliśmy również szereg działań profilaktycznych zwiększających świadomość uczestników ruchu drogowego - mówi podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

W czasie wakacji policjanci zatrzymali ponad 23 tys. osób, które kierowały będąc pod wpływem alkoholu. Z kolei za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h ponad 4,5 tys. kierowców odebrano prawa jazdy.

Jak poinformowała Komenda Główna Policji powodem wypadków była głównie nadmierna prędkość, a w dalszej kolejności nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowo wykonywane manewry, m.in. nieprawidłowe wyprzedzanie i nieudzielenie pierwszeństwa pieszemu.

W ramach akcji "Bezpieczna droga do szkoły" policjanci ruchu drogowego rozpoczęli wzmożone kontrole w okolicach szkół, gdzie m.in. zwracają uwagę rodzicom dowożącym dzieci do szkoły, by zatrzymywali się w miejscach dozwolonych. Kontrolowane są także autokary przewożące uczniów. W szkołach będą organizowane również spotkania, podczas których policjanci będą opowiadać o zagrożeniach, z jakimi dzieci mogą się spotkać w drodze do szkoły. Akcja ma potrwać co najmniej do 7 września.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Bój toczy się o wszystko”. Wicemarszałek Bielan o mocnych listach PiS. Zdradził, kiedy poznamy kolejne nazwiska

Adam Bielan / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

- Bój toczy się o wszystko. Wiemy, że Platforma Obywatelska zapowiada krwawą, polityczną wendetę na nas i będzie w stanie część reform, które wprowadziliśmy odwrócić, więc w wyborach europejskich obowiązuje zasada znana żeglarzom "wszystkie ręce na pokład" i musimy wystawić jak najsilniejsze możliwe kandydatury – powiedział w rozmowie z niezalezna.pl Adam Bielan, wicemarszałek Senatu.

Skąd tak mocne listy Zjednoczonej Prawicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Wybory do Parlamentu Europejskiego są bardzo ważne z dwóch powodów. Po pierwsze - są ważne same w sobie - wybieramy naszych przedstawicieli w bardzo ważnej instytucji, która ma olbrzymi wpływ na to, co dzieje się w samej UE, ale również w Polsce. Zdecydowana większość prawa, które obowiązuje w Polsce, jest kształtowana w Brukseli i Strasburgu, m.in. przez Parlament Europejski. Ważne, żeby w europarlamencie zasiadali ludzie, którzy nie chcą na Polskę nakładać sankcji, jak to w przypadku posłów do PE z Platformy Obywatelskiej, ale ludzie, którzy myślą kategoriami interesu narodowego. Parlament Europejski podejmuje setki szczegółowych decyzji, które mają olbrzymie skutki polityczne. Podam jeden przykład - w grudniu wszyscy drżeliśmy czy nie dojdzie do podwyżek cen energii, a to była konsekwencja decyzji podejmowanych w Brukseli - w tym przypadku akurat Komisji Europejskiej, ale Parlament Europejski też miał na to wpływ. KE na początku 2018 r. doprowadziła do uwolnienia jeszcze większego handlu emisjami CO2.

Jest drugi powód również istotny - kalendarz wyborczy w tym roku. Od wyborów europejskich przejdziemy płynnie w kampanię krajową i wynik wyborów do PE będzie mieć wpływ na wybory do krajowego parlamentu. Bój toczy się o wszystko. Wiemy, że PO zapowiada krwawą, polityczną wendetę na nas i będzie w stanie część reform, które wprowadziliśmy odwrócić, więc w wyborach europejskich obowiązuje zasada znana żeglarzom "wszystkie ręce na pokład" i musimy wystawić jak najsilniejsze możliwe kandydatury.

Opozycja twierdzi, że politycy czołowi Zjednoczonej Prawicy uciekają do Parlamentu Europejskiego „z tonącego okrętu”. Czy Pan przed czymś ucieka?

Absolutnie przed niczym nie uciekam. Byłem już posłem w europarlamencie, pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego PE. Od wielu lat specjalizuję się w kwestiach europejskich. Poza tym w kraju zostają dziesiątki naszych polityków, nasi liderzy: prezes Kaczyński, wicepremier Gowin oraz Zbigniew Ziobro. Wystawiamy mocne listy, ale wielu znaczących polityków pozostaje w kraju. Poza tym znalezienie się na listach nie oznacza automatycznego wyboru, bo to wyborcy o tym decydują.

Kiedy możemy spodziewać się ujawnienia dalszych miejsc na listach Zjednoczonej Prawicy? Czy będą to tak silne nazwiska, jak w przypadku „jedynek” i „dwójek”?

Trudno powiedzieć kiedy zostaną ujawnione pełne listy. Potrzeba jeszcze kilku dni, aby je doprecyzować. Musimy też poczekać na oficjalne rozpoczęcie kampanii wyborczej oraz termin wyborów, a to jest decyzja pana prezydenta, której spodziewałbym się w przyszłym tygodniu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl