W swym felietonie zatytułowanym "Dlaczego może się to tutaj także wydarzyć" i poświęconym zasadniczo sytuacji politycznej w USA, Krugman przytoczył przykłady Polski i Węgier jako krajów, w których "partie rządzące...stworzyły reżimy utrzymujące formy wyborów powszechnych, ale zniszczyły niezależność sądownictwa, ograniczyły wolność prasy, zinstytucjonalizowały korupcję na wielką skalę i w istocie zdelegalizowały głosy sprzeciwu".

"W rezultacie wydaje się, że w dającej się przewidzieć przyszłości będą to rządy jednej partii" - twierdzi Krugman. Napisał też, że w Europie Wschodniej, po obaleniu komunizmu, "narastają nawoływania do nieliberalizmu" a kraje tego regionu "powróciły na ich historyczną drogę - faszyzmu".

W swej odpowiedzi ambasador Wilczek podkreślił, że przeczytał ten tekst z niedowierzaniem. Możemy kłócić się o wiele aspektów polskiej lub wschodnioeuropejskiej historii, ale nie mogę przyjąć twierdzenia, że "historyczną drogą" Polski jest, lub był kiedykolwiek, faszyzm - nawet w kategorii niedobrego żartu - napisał ambasador.

Przypomniał, że Polska była pierwszym krajem, który w 1939 r. oparł się hitlerowskim Niemcom i zapłacił za to straszliwą cenę. "Odnoszenie się w ten sposób do narodu, który stracił sześć milionów obywateli, był całkowicie wyniszczony a następnie przekazany reżimowi komunistycznemu, jest nie do obrony" - stwierdził ambasador Wilczek.

Nawiązując do obecnej sytuacji w Polsce, ambasador podkreślił, że rząd Prawa i Sprawiedliwości realizuje reformy zgodnie ze swym programem, który poparli wyborcy. „Celem tych reform jest właśnie wyeliminowanie nadużyć, w tym korupcji” - napisał.

Ambasador przypomniał, że niektóre z tych reform były ostro krytykowane przez opozycję polityczną i część polskich mediów. "Nie byłoby to możliwe gdyby Polska była takim krajem, jaki opisał pan Krugman. Mamy bardzo aktywne wolne media reprezentujące szeroki wachlarz opinii, prężne społeczeństwo obywatelskie i demokratyczne wybory" - podkreślił ambasador Wilczek.