McCain - pilot marynarki wojennej, wielokrotnie odznaczony za męstwo bohater wojenny, jeniec w obozie komunistycznego Wietnamu Północnego, najpierw kongresman, a następnie republikański senator przez ponad 30 lat reprezentujący w tej izbie stan Arizona - zmarł w sobotę, 25 sierpnia, na nowotwór mózgu.

W uroczystościach żałobnych uczestniczyła matka zmarłego senatora, 106-letnia Roberta McCain.

Trumna ze zwłokami senatora została wniesiona do gmachu Kongresu przez poczet honorowy, złożony z żołnierzy i marynarzy wszystkich rodzajów amerykańskich sił zbrojnych, w strugach ulewnego deszczu. Ulewa rozszalała się nad Kongresem w czasie, gdy niosący trumnę zaczęli ostrożnie wchodzić z nią po stopniach Kapitolu.

Trumna z ciałem McCaina - długoletniego przewodniczącego wpływowej senackiej komisji sił zbrojnych i jednego z pierwszych w Kongresie zwolenników przyjęcia Polski do NATO - została ustawiona w rotundzie pod kopułą Kapitolu, oddzielającą skrzydło Izby Reprezentantów od skrzydła Senatu.

Podczas uroczystości w rotundzie wystąpili: przywódca republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell, przewodniczący Izby Reprezentantów, Republikanin Paul Ryan, który nazwał zmarłego "jednym z najodważniejszych duchem ludzi w historii naszego narodu", oraz w imieniu administracji wiceprezydent Mike Pence.

Pence, który jako wiceszef państwa jest z urzędu przewodniczącym Senatu, w mowie żałobnej odwołał się do słów hymnu religijnego "Wiara naszych ojców", mówiąc, że McCain podczas ponad pięciu lat niewoli w wietnamskim obozie jenieckim "mimo lochów więziennych, ognia i miecza dochował wiary swoich ojców". W imieniu administracji Trumpa złożył wieniec przed trumną zmarłego.

Zgodnie z życzeniem McCaina wieńce przed jego trumną w imieniu Senatu złożyli wspólnie McConnell i Chuck Schumer, odpowiednio przywódca republikańskiej większości i przywódca demokratycznej mniejszości w tej izbie, a w imieniu Izby Reprezentantów - jej przewodniczący Paul Ryan oraz przywódczyni mniejszości demokratycznej Nancy Pelosi.

Po wystąpieniach amerykańskich dostojników rotundę otwarto dla wszystkich czekających przed Kapitolem, aby złożyć ostatni hołd senatorowi, który zawsze starał się wznosić ponad partyjne podziały i nie znosił - jak sam mówił - "plemiennej rywalizacji".