Co może Pan Senator powiedzieć po kilkudniowym pobycie w Niemczech, czym niemiecka ulica w dużym mieście różni się od polskiej?

Dwa tygodnie temu wróciłem z wizyty w Niemczech, gdzie pojechałem, między innymi w sprawach senatorskich - do Bremy, Hamburga i Berlina. To, co rzuca się w oczy w Hamburgu, gdziekolwiek by się nie ruszyć, na każdej ulicy, na sklepach czy nawet stałe reklamy - wszystko jest w kolorach tęczy. Na parlamencie hamburskim nie wisi ani narodowa flaga Niemiec, ani żadna inna -tylko jedyna, tęczowa flaga symbolizująca homoseksualistów. Zresztą takie flagi powiewają też się w wielu innych miejscach, np. w porcie. Planowałem też turystyczne pozwiedzać łodzią Berlin, zresztą nie pierwszy już raz, ale pod homoseksualną, żeby nie powiedzieć inaczej - banderą - pływał nie będę. Tam na każdym stateczku oprócz jakichś paru innych szmatek była flaga tęczowa.

Dlaczego te flagi są tam tak powszechne?

To jest w pewien sposób pokazana ich agresja, wywieranie presji na normalnych, zwyczajnych Niemców, ale i na gości, którzy tam przyjeżdżają. Wzdłuż portu - z kolei w Hamburgu – są wybudowane eleganckie apartament owce; na jednym poziomie jest chyba z 5 mieszkań a na balkonach, jedna przy drugiej, umieszczone są tęczowe flagi. Pewnie mieszkają tam właśnie bogaci homoseksualiści, a trzeba wiedzieć, że to właśnie oni piastują wiele ważnych stanowisk w urzędach centralnych w Niemczech, ale także i w Brukseli…

Co jeszcze ciekawego Pan zauważył?

Inny przykład - policja ‘’na kogutach’’, eskortująca kolumnę homoseksualistów na motocyklach. Tam taki orszak nikogo nie dziwi, a niemiecka policja jak widać, ma się zajmować homoseksualistami na motocyklach. Powiem szczerze, że gejostwo niesamowicie opanowało to miasto - mężczyźni poprzebierani w damskie rzeczy, w sukienki albo spódnice, czy w różowym stroju baletnicy to widoki codzienne, które nikogo już nie dziwią, bo takie obrazki są tam na porządku dziennym.

Czy takie sytuacje wzbudzały wyraźną reakcje, może jakiś sprzeciw Niemców?

Nie, ale moim zdaniem panuje tam fałszywie pojęta tolerancja , a homopropaganda i homoterroryzm się stopniowo rozszerza. Teraz dzieje się to wybitnie agresywnie w Monachium. Tam na lokalnym placu nikogo nie szokują modły muzułmańskie przez megafon, a jest tam mnóstwo turystów, gości mieszkańców, i jakoś otwarcie nikt się temu nie dziwi. Więc ja pytam, czy Niemcy czują się jeszcze u siebie w swoim kraju? Z jednej strony w Niemczech trwa agresywna, silna homopropaganda i ludzie nie mogą się temu przeciwstawić, bo boją się być niepoprawni politycznie a z drugiej strony zezwalają na rozprzestrzenianie się Islamu, na muzułmańskie śpiewy muezinów w centrach miast i wydają się nie być zdziwieni takim obrotem sprawy.

Jak to możliwe że muzułmanie i homoseksualiści żyją w takiej symbiozie, podobno islam nie toleruje homoseksualizmu? Jak pisze dw.com ‘’... szkoły prawa muzułmańskiego są w dużej mierze zgodne co do tego, że praktykowanie homoseksualizmu jest zakazane…’’

Muzułmanie są przebiegli! Wiemy, że tego nie tolerują, natomiast na razie ci otumanieni - mam na myśli wszelkich homoseksualistów i transwestytów - oni wszyscy twierdzą i popierają taki plan, że islam trzeba wpuszczać, że muzułmanów trzeba zapraszać. Spotkałem ich kiedyś we Wrocławiu, bo tam właśnie krzyczeli - urządzali taką mini-demonstrację. Powiedziałem im wtedy, że gdy muzułmanie tutaj dotrą, to ich pierwszych wyrżną. Muzułmanie wykorzystują tych ludzi w tej chwili jako narzędzie, a ci są tak głupi, że nie zdają sobie sprawy, iż szykują sobie piekło, kiedy islam na dobre opanuje Niemcy.

Może muzułmanie zdają sobie sprawę, że homopropaganda i luzowanie cugli moralnych degradują społeczeństwo, a taką zdemoralizowaną masę łatwiej potem spacyfikować?

Oczywiście, zdają sobie sprawę, że to degraduje społeczeństwa i europejskie chrześcijaństwo wywraca do góry nogami, że nie będzie chrześcijańskich rodzin jeśli homopropaganda i homoterror rozwalą te rodziny. Życie nie znosi próżni, więc w miejsce wypartego Kościoła Katolickiego, w miejsce zburzonych kościołów katolickich pojawiają się meczety. Geje, lesbijki przed Bogiem nie będą klęczeć, ale prędzej będą przed muzułmanami. No bo trudno to inaczej sobie wyobrazić, kiedy muezin śpiewa na całym Marienplatz w Monachium i wszyscy przysłuchują się z emfazą temu, a to odbywa się 5 razy na dobę. Jest o tym filmik na portalu społecznościowym. Kamera pokazuje osoby zasłuchane w śpiew muezina, wszyscy mają błogi spokój na twarzach, nikt nie jest zaniepokojony, oni wszyscy jakby udawali że nie słyszą, nie wiedzą, co się dzieje i co jest grane… [https://www.youtube.com/watch?v=vS8WIzoDYa4]

Oni mają to już od kilku lat, więc może przywykli?

Może… ale to niepojęte, że ludzie tak szybko tracą instynkt samozachowawczy. Pozwalają na ekspansję ideologii, które doprowadzą do ich zguby. Dodatkowo zamiera w nich tożsamość narodowa – najlepszym dowodem na to jest fakt, że nie spotkałem tam w trzech miastach ani jednej niemieckiej flagi. Nie było jej też w porcie, a przecież w Hamburgu jest drugi największy port w Europie, po Amsterdamie. Na próżno szukać jej na gmachach urzędów - nie spotkałem tam ani jednej niemieckiej flagi. A flaga tęczowa? Co 100 metrów eksponowane są olbrzymie flagi, wielkości takiej, lub większej niż polska flaga na rondzie Radosława w Warszawie. Takie właśnie flagi gejowskie, o tak wielkich rozmiarach dominują nad miastem Hamburg.

A czy Polacy w Niemczech chodzą do kościoła?

Owszem, na przykład będąc w Hanowerze dowiedziałem się, że Polacy odkupili od Niemców kościoły, które, jak się okazuje, były otwierane tylko raz w tygodniu w celu przewietrzenia.

Czy polscy księża odprawiają tam msze święte?

Tak. W Hanowerze polski ksiądz objeżdża 2-3 parafie. Teren tych parafii jest bardzo rozległy, a kościoły są często na peryferiach albo tylko w samym centrum. Tu są polskie misje katolickie, które odprawiają msze, a ta pierwsza emigracja - ta wcześniejsza - chodzi jeszcze do kościoła. Ale już pewnie te dzieci, które się w Niemczech rodzą- to nie wiadomo. Ogólnie idzie to w złym kierunku, jeśli młodzi Polacy widzą co tam się dzieje. Może się z tym środowiskiem zintegrują w taki sposób, że będą zachowywać się podobnie i darują sobie wiarę, nawet w niedziele.