W 2012 r. dano zielone światło dla zniszczenia akt ws. męża Ewy Gawor. Chodziło o kompromitującą sprawę

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Nie tak dawno na jaw wyszły skandaliczne fakty o niszczeniu - jeszcze w czasach rządów Platformy Obywatelskiej - zasobów archiwów wojskowych. Okazuje się, że w Centralnym Archiwum Wojskowym - w 2012 r. - wydano zgodę na zniszczenia akt dotyczących gen. Mirosława Gawora - męża szefowej biura bezpieczeństwa warszawskiego ratusza. Do takich informacji dotarł dziś Sławomir Cenckiewicz, szef Wojskowego Biura Historycznego.

- Smutny news: w 2012 r. szefostwo Centralnego Archiwum Wojskowego dało zgodę na zniszczenie dokumentów prokuratorskich dotyczących gen. Mirosława Gawora, który będąc pod wpływem alkoholu w 1994 r. zagubił broń palną

- napisał dziś na Twitterze dr hab. Sławomir Cenckiewicz.

Mirosław Gawor był w latach 80. funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej, a w 1988 r ukończył Wyższą Szkołę Oficerską MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. W 1991 r. został mianowany szefem Biura Ochrony Rządu i pozostawał na tym stanowisku - z krótkimi przerwami - do 2001 r. Prywatnie jest mężem Ewy Gawor, szefowej Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego m.st. Warszawy, którą resortową przeszłość ujawnił niedawno na łamach "Gazety Polskiej" dr hab. Sławomir Cenckiewicz.

CZYTAJ WIĘCEJ:

"Gazeta Polska" UJAWNIA: urzędniczka, która rozwiązała Marsz Powstania Warszawskiego, była funkcjonariuszką Kiszczaka!

Ewa Gawor, która w ostatnich tygodniach "wsławiła się" decyzją o zablokowaniu marszu w 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, była podporucznikiem MO, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego oraz pracownikiem Departamentu PESEL MSW w czasach szefowania resortowi przez Czesława Kiszczaka. Fakt resortowej przeszłości Gawor jednak skrzętnie ukrywała.

O tym, czym naprawdę był - pozornie niewiennie brzmiący - Departament PESEL, wyjaśniał w "GP" Sławomir Cenckiewicz.

- To, co dzisiaj brzmi bardzo niewinnie, czyli Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności, było w istocie od początku rozwinięciem i wdrożeniem sowieckich wytycznych dotyczących inwentaryzacji społeczeństwa, które wprowadzono w Polsce od przełomu lat 40. i 50.

- twierdzi szef Wojskowego Biura Historycznego, dodając przy tym, że wszyscy ludzie tworzący elektroniczne systemy danych w PRL "wywodzili się z pionów pomocniczych bezpieki i cieszyli się wsparciem Sowietów".

CZYTAJ: TYLKO w „Gazecie Polskiej! Cenckiewicz: PESEL był wdrożeniem sowieckich wytycznych

Kilka miesięcy temu ujawniono, że w latach 2000-2009 i później dochodziło do niemal masowego "czyszczenia" archiwów wojskowych. Niszczone były przede wszystkim dokumenty pochodzące z okresu PRL, ale nie tylko.

- To olbrzymia liczba archiwaliów, można wręcz powiedzieć, że pokaźna część archiwum wojskowego w Polsce została na zawsze stracona. Przykładem może być zniszczenie akt partyjnych, teczek personalnych, rozkazów Sztabu Generalnego, broni atomowej czy obrotu specjalnego ze Związkiem Sowieckim – to są miliony stron dokumentów. Proszę sobie wyobrazić, że tylko jeden spis brakowania – właśnie ten dotyczący współpracy militarnej z Sowietami – liczy ponad 550 zniszczonych teczek, z których każda miała średnio 500 stron. Daje to łącznie ponad 250 tys. stron zniszczonych dokumentów!

- mówił w rozmowie z Wojciechem Muchą szef WBH, Sławomir Cenckiewicz.

CZYTAJ WIĘCEJ:  Sławomir Cenckiewicz o niszczeniu archiwów wojskowych w czasach SLD-PSL i PO-PSL
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Spora pomyłka brytyjskich linii lotniczych. Samolot, który leciał do Niemiec, wylądował w Szkocji

Zdjęcie ilustracyjne / By Lasse Fuss - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17982603

  

Brytyjskie linie lotnicze British Airways (BA) przeprosiły za pomyłkę, w wyniku której samolot, który miał rozkładowo polecieć do Duesseldorfu w Niemczech, wylądował... w szkockim Edynburgu.

BBC informuje, że najprawdopodobniej załoga, która przyszła w poniedziałek do pracy, błędnie zasugerowała się dokumentami z poprzedniego dnia, kiedy ten samolot leciał do stolicy Szkocji. Pasażerowie nie kryli zaskoczenia, kiedy po wylądowaniu piloci powitali ich w Edynburgu.

Połączenie z londyńskiego lotniska City było wykonywane na zlecenie BA przez niemiecką firmę WDL Aviation. Operator podkreślił, że "w żadnym momencie bezpieczeństwo pasażerów nie było narażone na niebezpieczeństwo", i potwierdził, że "po niezamierzonym postoju w Edynburgu pasażerowie (...) dolecieli do Dusseldorfu".

Samolot doleciał do Duesseldorfu z niespełna czterogodzinnym opóźnieniem. Linie BA przeprosiły pasażerów. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl