Nagły zwrot w sprawie ZDF? Prawnicy znaleźli sposób! Zapowiadają kolejne kroki

/ Arkadiusz Lawrywianiec/Gazeta Polska

  

Jak się dowiedzieliśmy Stowarzyszenie Patria Nostra nie zaprzestaje działań w głośnej sprawie przeciwko niemieckiej stacji ZDF. Pomimo wyroku Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karslruhe w sprawie z powództwa byłego więźnia Auschwitz Karola Tendery w związku ze stosowaniem określenia „polskie obozy zagłady” przez niemiecką stację telewizyjną ZDF, prawnicy zapowiadają już kolejne działania i zapewniają, że na tym wyroku sprawa się nie zakończy.

Jak już informowaliśmy, niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości uznał, że stacja telewizyjna ZDF nie musi  w określony sposób przepraszać 96-letniego Karola Tendery za użycie sformułowania „polskie obozy zagłady”.

Jak się dowiadujemy pomimo tego, iż wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości jest prawomocny, prawnicy stowarzyszenia zapowiadają złożenie skargi do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z siedzibą w Karslruhe. Mają na to 30 dni. Jeśli to nie pomoże, skarga zostanie złożona do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, aby zbadał, czy niemieccy sędziowie nie pozbawili Karola Tendery prawa do sądu. To nie jedyny ruch, jaki wykona Patria Nostra. Prezes stowarzyszenia, mec. Lech Obara zapowiada, że prawnicy będą domagali się od polskiego Sądu Najwyższego, aby skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości o standardy ochrony swobody wypowiedzi oraz o wykładnię klauzuli porządku publicznego. Sąd Najwyższy przyjął bowiem skargę kasacyjną telewizji ZDF od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

- Patria Nostra orzeczenie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości traktuje jako krytykę polskiego wymiaru sprawiedliwości w zakresie ochrony prawa do wypowiedzi. Niemieccy sędziowie uznali bowiem, że dotychczasowa praktyka orzecznicza polskich sądów nie przystaje do niemieckich standardów. Okazuje się, że niemieckie standardy nie dopuszczają sytuacji, aby sąd nakazywał dziennikarzowi opublikowanie przeprosin i przymuszał do wyrażenia opinii odmiennej od jego przekonania. Nawet, jeśli jego wcześniejsza wypowiedź była niesłuszna, czy wręcz nieprawdziwa, jak w przypadku sprawy Karola Tendery. Co ważne - orzeczenie sądu polskiego było zgodne z wnioskiem występującego w sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich, który stoi też na straży gwarancji swobody wypowiedzi w Polsce. Dlatego nie można tego wyroku potraktować inaczej jak pouczanie polskich sądów, że osądzanie niemieckich obywateli ma swoje granice – wyjaśnia mec. Lech Obara.

Jednocześnie prezes stowarzyszenia Patria Nostra zwraca uwagę na rażący brak logiki w rozumowaniu Federalnego Trybunału Sprawiedliwości. Wskazuje on, że wypowiedź o „polskich obozach” nie jest przecież opinią.

- Jest nieprawdą, na co zwracały uwagę niemieckie sądy niższych instancji. Bo jak publikowanie prawdy w miejsce fałszywej informacji może godzić w prawo do swobody wypowiedzi? Kierując się zaś przesłankami prawnymi, trudno jest zrozumieć orzeczenie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, w szczególności w kontekście orzecznictwa TSUE. Zdaniem tego Trybunału powoływanie się na klauzulę porządku publicznego jest możliwe jedynie w przypadku, gdy uznanie lub wykonanie orzeczenia wydanego w innym państwie członkowskim naruszałoby – i to w sposób rażący - jedną z zasad podstawowych. Innymi słowy – zastosowanie tej klauzuli powinno mieć miejsce jedynie w wyjątkowych przypadkach. [...] Można więc stwierdzić, że sędziowie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości wykorzystali niejednoznaczność przepisów rozporządzenia unijnego do realizacji niemieckiej polityki historycznej. Orzeczenie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości jest niebezpieczne także dlatego, że wprowadza u polskich obywateli niepewność co do możliwości uzyskania w Niemczech uznania wyroków polskich, wydanych przeciwko niemieckim podmiotom. Jest ryzyko, że teraz każdy niemiecki prawnik, broniący pozwanego Niemca przed wykonaniem polskiego wyroku w sprawie o pomówienie, będzie powoływał się na to orzeczenie. Dlatego jest ono tak niebezpieczne – zauważa mec. Lech Obara, radca prawny, prezes stowarzyszenia Patria Nostra.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Stowarzyszenie Patria Nostra

Tagi

Wczytuję komentarze...

Estonia: Ambasador Rosji wezwany do MSZ. Chodzi o jego wypowiedź o "wyzwoleniu" Tallina

/ flickr.com/Heikki Siltala/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

  

Rosyjski ambasador Aleksandr Pietrow został w piątek wezwany do estońskiego MSZ w związku z wypowiedziami o wyzwoleniu Tallina przez Armię Czerwoną 22 czerwca 1944 roku, przy okazji 75. rocznicy tego wydarzenia.

Jak poinformowało estońskie radio publiczne ERR, Pietrow spotkał się z szefem departamentu politycznego w MSZ Lembitem Uibo; na spotkaniu omówione zostały - jak podano - kwestie historyczne dotyczące wydarzeń z 22 września 1944 r.

Wezwanie rosyjskiego ambasadora do MSZ zapowiedział w czwartek szef tego resortu Urmas Reinsalu. Miało to związek z wypowiedzią Pietrowa dla agencji TASS opublikowaną na początku tygodnia, która odnosiła się do 75. rocznicy wyzwolenia republiki bałtyckiej spod okupacji niemieckiej.

Według Reinsalu, ambasador w swojej wypowiedzi podkreślił, że mieszkańcy Estonii "szanują bohaterskie czyny żołnierzy ZSRR, które doprowadziły do wyzwolenia Estonii". Przypomniał też, że w szeregach Armii Czerwonej walczyli przedstawiciele wielu narodowości, w tym również "bohaterscy" estońscy żołnierze. Zdaniem ministra sposób przedstawienia tych wydarzeń mija się z prawdą i jest niezgodny z konstytucyjnymi podstawami estońskiej republiki.

Minister podkreślił, że na skutek tych wydarzeń Estonia została zajęta, a stanowisko władz kraju do obu okupacji jest w takich historycznych okolicznościach "wyraźnie negatywne".

Szef MSZ przypomniał, że kiedy jednostki Armii Czerwonej zajęły Tallin w 1944 r., oddziałów niemieckich nie było już w mieście, a powracający z Finlandii estońscy ochotnicy stawiali opór. Ostatecznie na baszcie "Długi Herman" na tallińskiej starówce trójkolorową niebiesko-czarno-białą flagę narodową zastąpiono flagą czerwoną.

Rosyjski ambasador podkreślił w wywiadzie, że w związku z wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej w wielu estońskich miastach odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia organizowane wspólnie z weteranami czy stowarzyszeniami.

Przypomniał też, że dla uczczenia 75. rocznicy wyzwolenia Tallina 22 września odbędzie się pokaz fajerwerków, któremu towarzyszyć będą artyleryjskie salwy honorowe. Jest to część organizowanego w 2019 r. i 2020 r. przez rosyjskie ministerstwo obrony programu "Pamięć Zwycięstwa", tj. obchodów jubileuszu wyzwolenia radzieckich miast oraz wschodnio-europejskich stolic od nazistowskich najeźdźców.

W lipcu estońskie MSZ w związku ogłoszeniem przez Moskwę takiego sposobu upamiętnienia wojennych wydarzeń wystosowało protest, w którym inicjatywę Rosji uznało za niedopuszczalną. "Ponowne zajęcie Tallina nie przyniosło Estonii wolności, zamiast tego przyniosło sowiecką okupację, która trwała pół wieku" - oświadczył wtedy Reinsalu.

Estońska Socjalistyczna Republika Radziecka powstała w 1940 r. po aneksji przez ZSRR (w latach 1941-44 pod okupacją niemiecką) i funkcjonowała do 20 sierpnia 1991 r., kiedy to ogłoszono niepodległość kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl