Akt pokuty Papieża za pedofilię w Kościele

/ Republic of Korea \ CC BY-SA 2.0

  

Na początku mszy w Phoenix Park w Dublinie dziś po południu papież Franciszek odczytał tekst, w którym w imieniu Kościoła przeprosił za cierpienia ofiar pedofilii, nielegalnych adopcji, nadużycia i błędy hierarchii.

Akt pokuty, który jest początkową częścią mszy, papież nieoczekiwanie zastąpił długim tekstem prośby o przebaczenie za grzechy i przestępstwa, popełnione przez członków irlandzkiego Kościoła.

Franciszek powiedział: 

W sposób szczególny prosimy o przebaczenie za wszystkie nadużycia popełnione w różnych instytucjach kierowanych przez zakonników i zakonnice. Prosimy o przebaczenie za przypadki mobbingu, jakiemu poddano wiele osób.

Prosimy o przebaczenie za wszystkie sytuacje, w których Kościół nie podjął konkretnych działań w obliczu tych nadużyć i nie okazaliśmy ich ofiarom słusznego współczucia i uwagi

- dodał papież.

Podkreślał:

Prosimy o przebaczenie za członków hierarchii, którzy nie wzięli na siebie odpowiedzialności za te sytuacje i zachowywali milczenie. Prosimy o przebaczenie za to, że dzieci zostały odebrane samotnym matkom i za sytuacje, w których mówiono matkom i dzieciom, szukającym swych matek, że to grzech śmiertelny.

Słowa te były nawiązaniem do procederu odbierania dzieci młodym, samotnym matkom i nielegalnych adopcji, do czego dochodziło także w instytucjach kościelnych przed kilkudziesięciu laty.

Akt ten papież zakończył słowami modlitwy o siłę, by działać na rzecz sprawiedliwości.

Był to kolejny akt skruchy ze strony Franciszka w czasie jego dwudniowej wizyty w Irlandii.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Odpowie za handel dopalaczami

/ succo

  

Proces 19-latka, oskarżonego o handel dopalaczami rozpoczął się w szczecińskim sądzie okręgowym. Siedemnaście osób, którym mężczyzna miał sprzedawać w Trzebiatowie (Zachodniopomorskie) substancje psychoaktywne, zatruło się nimi i trafiło do szpitali.

Według prokuratury, Aleksander N. w ub.r. w Trzebiatowie i Pobierowie wprowadził do obrotu szkodliwe substancje psychoaktywne oraz dopalacz o nazwie Hexen. Jak ustalili śledczy, mężczyzna przekazał dopalacze siedemnastu osobom, które po ich zażyciu zatruły się i wymagały hospitalizacji.

Chodzi o zdarzenia z początku czerwca ub.r. - w Trzebiatowie odnotowano wówczas kilkanaście interwencji pogotowia ratunkowego związanych z ostrym zatruciem u młodych ludzi przez zażycie substancji psychoaktywnych i dopalaczy. Osoby, które zażyły dopalacze, trafiły wówczas do szpitali w Gryficach, Kołobrzegu i Szczecinie, niektóre z nich były w stanie ciężkim.

Dziewiętnastolatek usłyszał też zarzut sprzedawania amfetaminy m.in. osobom małoletnim.

Podczas środowej rozprawy Aleksander N. przyznał się do tego, że nieodpłatnie udostępnił trzem osobom środek psychoaktywny, który kupił wcześniej w internecie. Jak zaznaczył, zamówił go dla siebie, ponieważ chciał go "spróbować". Nie przyznał się natomiast do drugiego zarzutu.

Zapytany przez sędziego, jak udostępnił środek innym osobom tłumaczył, że przyjechał do niego znajomy "i tak się złożyło od słowa do słowa, że posiadam ten środek".

"Wspomniał, że chciałby (go) spróbować" – mówił mężczyzna. Opowiadał, że kilkanaście minut później zobaczył znajomego w samochodzie zaparkowanym przy swoim domu.

"Zobaczyłem, że ma drgawki i zadzwoniłem po karetkę, i czekałem z nim przez okołopół godziny, zanim przyjechało pogotowie" – powiedział. Jak mówił, nie pamięta dokładnie, jak przekazał środek innym osobom.

Zaznaczył, że osoby wymienione w akcie oskarżenia zna "z widzenia", a niektóre z nich "lepiej". "Jesteśmy z małej miejscowości" – mówił. Tłumaczył, że pozostałą substancję wyrzucił do rowu, a część wysypał.

Dziewiętnastolatek podczas środowej rozprawy powiedział, że "bardzo żałuje tego, co się stało". "Nie miałem świadomości, że ten środek jest taką trucizną, to jest mój wielki błąd, chciałbym wszystkich przeprosić" – mówił.

Na uwagę sędziego o tym, że niektóre z wymienionych w akcie oskarżenia osób zeznawały, iż mężczyzna udzielał im substancji psychoaktywnej, po której poczuły się źle, Aleksander N. odpowiedział, że "zrobiła się z tego wielka afera". Stwierdził, że część osób mówiła, iż jest winny, bo nie chciały powiedzieć, od kogo dostały substancję. Dodał, że nie potrafi wyjaśnić, dlaczego w podobnym okresie tyle osób zostało zatrutych substancją o takim samym składzie chemicznym.

Mężczyźnie za handel dopalaczami grozi do 8 lat więzienia, natomiast za handel narkotykami nawet do 15 lat więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl