Sąd wyznaczył termin pierwszej wokandy prawie po roku od złożenia pozwu (w październiku 2017 r.) przez przedstawicieli KOD. W tym czasie trwała wymiana pism procesowych między stroną powodową a pozwaną.

Oprócz przeprosin na pierwszej stronie "Tygodnika Solidarność", KOD żąda także od związku zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł przeznaczonego na cele charytatywne.

„Solidarność postawiła nam nieprawdziwe zarzuty i naruszyła dobre imię naszej organizacji. Jeśli w kierownictwie KOD są osoby, które mają po trzydzieści kilka lat, to w żaden sposób nie mogą być komunistami czy ubekami. Chcielibyśmy, aby w Polsce nie miała miejsca mowa nienawiści, co poprawiłoby poziom debaty publicznej. Debata i dialog powinny polegać na wymianie stanowisk i poglądów, a nie wyzywaniu się nawzajem” – twierdził sekretarz KOD, Jarosław Marciniak.

Rzecznik prasowy przewodniczącego „S” Marek Lewandowski powiedział, że związek nie zamierza przepraszać KOD.

„Nie zamierzamy też mediować, z niczego się nie wycofujemy. Wręcz przeciwnie: podtrzymujemy te wypowiedzi i oczekujemy procesu” - podkreślił Lewandowski.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji ubiegłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku. Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas Solidarność do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie KOD uznało za "bezczelną prowokację" i podkreśliło, że centralne uroczystości związku dla uczczenia Sierpnia'80 zaplanowano 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście - 31 sierpnia 1982 r. zostały śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

"Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury" - głosi stanowisko "S" z sierpnia 2017 r.