Milczenie amerykańskich agentów CIA w Rosji. Boją się agresywnej akcji "likwidowania szpiegów"?

/ pixabay.com/Robert_Pastryk

  

Źródła amerykańskiej CIA na Kremlu zamilkły pozostawiając tę agencję w nieświadomości, jeśli chodzi o plany prezydenta Władimira Putina, dotyczące listopadowych wyborów do Kongresu USA – pisze ”New York Times”. Milczenie amerykańskich agentów może być spowodowane agresywną działalnością kontrwywiadowczą Moskwy, w tym próbami likwidowania szpiegów.

Gazeta zwraca uwagę, że inaczej było w przypadku wyborów prezydenckich w USA w 2016 r. – dzięki informatorom usytuowanym blisko Putina i Kremla amerykańskie agencje wywiadowcze były w stanie ostrzec, że Rosja zamierzała wpływać na te wybory.

Dwa lata później sytuacja się zmieniła. „NYT” pisze, że przedstawiciele władz USA zaznajomieni ze sprawami wywiadu nie sądzą, by ci informatorzy CIA i innych amerykańskich agencji szpiegowskich zostali zdemaskowani czy zabici. Sądzi się, że informatorzy ci zamilkli z powodu bardziej agresywnej działalności kontrwywiadowczej Moskwy, obejmującej także próby likwidowania szpiegów. „NYT” wskazuje w tym kontekście na zamach, dokonany w angielskim Salisbury na byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU Siergieja Skripala i jego córkę z użyciem środka paralityczno-drgawkowego Nowiczok. Zachód oskarżył o ten zamach Rosję, Moskwa zaprzecza.

Powołując się na swoje źródła „NYT” pisze, że zbieranie informacji wywiadowczych stało się też trudniejsze z powodu wydalenia z Moskwy amerykańskich funkcjonariuszy wywiadu.

Dziennik zwraca uwagę, że firmy technologiczne i organizatorzy kampanii politycznych obserwują w ostatnich tygodniach mnóstwo wyprowadzanych spoza USA działań mających na celu ingerencje polityczne, łącznie z hakerskimi atakami na think tanki Republikanów i kampanie w mediach społecznościowych. Wysocy rangą przedstawiciele amerykańskich agencji wywiadowczych, łącznie z dyrektorem wywiadu USA Danem Coatsem ostrzegają, iż Rosjanie chcą podważyć amerykańskie instytucje demokratyczne.

Jednak – jak podkreśla „NYT" – amerykańskie agencje wywiadowcze nie są w stanie precyzyjnie określić jakie są intencje Putina. Dziennik pisze, że może chodzić zarówno o próbę wpływania na listopadowe wybory do Kongresu USA, jak i po prostu o sianie chaosu bądź podważenie zaufania do procesu demokratycznego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Czasem USA działają z pobudek altruistycznych". Marek J. Chodakiewicz o "Ameryce w Europie"

Marek Jan Chodakiewicz / screen TVP Info

  

- Stany Zjednoczone wyobrażają sobie, że gdy jest demokracja i prosperity, jest dobrze i nie bijemy się, a handlujemy. Imperium oznacza stabilność. Imperium amerykańskie jest jedynym które gwarantuje, że państwa narodowe będące w sojuszu z imperium nie zostaną zdominowane i zniszczone - ocenił w rozmowie z Michałem Rachoniem w programie "Minęła 20" historyk prof. Marek Jan Chodakiewicz.

Rozmowę dotyczącą w głównej mierze planowanego wzmocnienia obecności sił amerykańskich na terenie Polski, co było przedmiotem deklaracji podpisanej w Waszyngtonie przez prezydentów Donalda Trumpa i Andrzeja Dudę, rozpoczęła dyskusja o postawie Stanów Zjednoczonych wobec Europy Środkowo-Wschodniej po upadku żelaznej kurtyny.

- Jedna odpowiedź brzmiała: "wycofujemy się" - izolacjonizm. Druga - "nie wiemy", co było polityką USA przez większą część lat 90., a trzecią - "musimy poszerzyć swoja zonę bezpieczeństwa", bo nie można pozwolić na podobne podziały w Europie i na to, by małe i średnie narody pozostały zdominowane przez sąsiada

- powiedział prof. Marek J. Chodakiewicz.

- Czasami USA działaja z pobudek altruistycznych. Ogólnie rzecz biorąc, ponieważ USA jest republiką konstytucyjną, gdzie ludzie głosują w wyborach demokratycznych, bardzo często politycy muszą się słuchać ludzi, a ludzie tutaj lubią "underdogs" - małych, którzy "podskakują", którzy chcą wolności

- dodał.

Zdaniem prof. Chodakiewicza, "potęga amerykańska wymaga, żeby nie być mięczakami i w takich miejscach [jak np. Polska] być obecnym"

- To, że Ameryka jest w Europie i kontroluje Europę - oznacza, że jest stabilność. Gdy się wycofa, potem będzie musiałą wracać i będzie to kosztować więcej krwi i złota, niż to, gdyby zachowywać równowagę sił, bezpieczeństwo danego obszaru

- ocenił prof. Marek Chodakiewicz.

Jak podkreślił ekspert, obecność USA w Europie "to wyraz potęgi i ambicji".

- Stany są najbardziej liberalnym imperium. Dominacja amerykańska jest zawsze w najłagodniejszej formie, wystarczy spojrzeć na Niemcy czy Japonię. Nie wzięła się ich potęga gospodarcza z niczego, tylko z amerykańskiej dobroci. Stany wyobrażają sobie, że gdy jest demokracja i prosperity, jest dobrze i nie bijemy się, a handlujemy. Imperium oznacza stabilność. Imperium amerykańskie jest jedynym które gwarantuje, że państwa narodowe będące w sojuszu z imperium nie zostaną zdominowane i zniszczone

- stwierdził Marek J. Chodakiewicz.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl