"Wiele wskazuje na to, że po dwóch latach wstrzymywania się z inwestycjami przedsiębiorcy doszli do wniosku, że dłużej bez nakładów nie są w stanie być wystarczająco konkurencyjni" 

- powiedziała ekonomistka z wydziału nauk ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego Małgorzata Starczewska- Krzysztoszek. Dodała, że wiele firm wykorzystało już 80-90 proc. mocy produkcyjnych, i że "inwestycje były konieczne".

Jej zdaniem, bodźcem skłaniającym przedsiębiorców do zwiększenia nakładów są też problemy z pozyskaniem pracowników. "Firmy wiedzą, że braki na rynku pracy mogą się pogłębiać, więc decydują się na inwestycje w maszyny i urządzenia, ograniczające udział pracy ludzkiej" - tłumaczy. Zaznacza jednak, że nie ma jeszcze danych statystycznych, które potwierdzałyby ten trend. "Z mojego doświadczenia wynika jednak, że przedsiębiorcy są pragmatycznymi i jeśli wydają już pieniądze na maszyny czy urządzenia, to na takie, które są doskonalsze i bardziej wydajne niż te, które posiadają" - argumentuje ekonomistka. Dodaje, że obserwowana fala wzrostu nakładów na inwestycje powinna umożliwić firmom nie tylko zwiększenie produkcji, ale też podniesienie jakości towarów i usług.

Według Starczewskiej-Krzysztoszek, wzrost inwestycji powinien być kontynuowany również w trzecim i czwartym kwartale tego roku. "Rosnące inwestycje przełożą się nie tylko na PKB w 2018 roku, ale tworzą też podwaliny pod wzrost gospodarczy w średnim i długim okresie" - powiedziała ekonomistka.