Emilian Kamiński: To widz jest najważniejszym mecenasem teatru

Gdy dekadę temu przy Alei Solidarności powstawał Teatr Kamienica, niewiele osób wierzyło w sukces instytucji. Obecnie to jedno z najważniejszych miejsc na mapie kulturalnej Warszawy, które swoim bogatym repertuarem i niepowtarzalną atmosferą przyciąga zarówno publiczność, jak i samych artystów. Czego życzyć teatrowi świętującemu swoje 10-lecie? W rozmowie z Niezalezna.pl podpowiada Emilian Kamiński, dyrektor Teatru Kamienica.

fot. YouTube

10 lat to niezły wynik. Jak Pan myśli, w czym tkwi sukces Teatru Kamienica?

Przede wszystkim sukces teatru jest wtedy, gdy przychodzą widzowie. Na szczęście u nas nie ma z tym problemu - widzowie przychodzą coraz tłumniej. I ważne jest to, co mówią: nie przychodzą do Kamienicy, bo to przemysł czy świecidełko, ale dlatego, że to miejsce, które bawi, uczy i nie odbiera chęci do życia. Miejsce, które ma niezwykłą atmosferę. Bardzo liczę się ze zdaniem ludzi, widzów - mogę mówić Pani wiele przymiotników i słów, ale jeśli nie podzielają tego widzowie, to nie ma to większego sensu, bo życie weryfikuje legendy. Ja nie wymyślam legend - staram się sprawdzać, czy moja praca przynosi oczekiwane rezultaty. Na szczęście tak się dzieje i przez te 10 lat można to zauważyć.

Jaki był najtrudniejszy moment w tej dekadzie funkcjonowania Kamienicy?

Zdecydowanie próba odebrania teatru przez grupę dziwnych "biznesmenów"... Za kilka wywiadów, gdzie nazwałem rzeczy po imieniu mam sprawy sądowe. To okropni ludzie. Jednego z nich zapytałem: "Dlaczego chcecie mi odebrać dzieło mojego życia?". Odpowiedzieli: bo to biznes...

A które chwile wspomina Pan najmilej?

Każda premiera jest takim momentem. Dla mnie bardzo ważne jest rzemiosło w teatrze: aktorskie, reżyserskie... Staramy się, by tutaj, w tym miejscu to było i to doceniają widzowie. Wiele rzeczy pauperyzuje się i to jest bieda. Tak jak z jedzeniem - wybór pada na fast foody, a nie na dobrą restaurację. Henryk Kaiser powiedział kiedyś, że problemem współczesnego świata jest to, że kategorie pozostają w chaosie. I to pasuje też do teatru. Moją kategorią jest rzemiosło i to jest to, co mnie dyscyplinuje.Rzemiosło to codzienna, regularna praca - nad tekstem, nad aktorami, nad spektaklem, nad scenografią. Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik, by widz dostał dobry, wartościowy towar.

Jubileuszowy sezon w Teatrze Kamienica rozpocznie „Czarna Komedia”. Dlaczego zdecydował się Pan akurat na ten tytuł?

Bo to bardzo dobry tekst! To taka komedia, która jest w tradycji teatralnej - wybitni reżyserzy i aktorzy tworzyli ją i myślę, że to dobry czas na powrót klasyki komedii.

A co z „Niespodzianką”, czyli spektaklem przygotowywanym na marzec, kiedy przypadają uroczyste obchody urodzin teatru? Co prawda tytuł zobowiązuje, ale może uchyli Pan rąbka tajemnicy?

(śmiech) To sztuka, która jest francuska, natomiast została nieco przyswojona na nasze warunki - za zgodą, rzecz jasna, Barbary Grzegorzewskiej, tłumaczki. To ważna rzecz, nad którą bardzo długo popracowałem. Mamy świetny zespół aktorski, z którym zacząłem rozmowy - wydaje mi się, że będziecie państwo zadowoleni.

Nie pozostaje mi nic innego, jak spytać, czego życzyć teatrowi z okazji 10. urodzin?

Żeby było nam lżej żyć. Mówię o stronie administracyjnej, finansowej... Ciężko utrzymać teatr. Wszystko mamy - siłę, zdrowie, pomysły, natomiast trudno jest żyć - mamy wysokie podatki, na szczęście jest PKN Orlen, któremu zawsze się kłaniam za to, że pomaga nam żyć i jest naszym platynowym mecenasem. Generalnie jednak, droga Pani, to trudna walka - ok. 300 tysięcy złotych miesięcznie to podstawowe opłaty. Naszym najlepszym i największym mecenasem jest widz - zapraszam i gwarantuję, że nie będą państwo żałować.

ZOBACZ TEŻ: Teatr Kamienica kończy 10 lat. Byliśmy na planie premierowego spektaklu. GALERIA

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Czarna Komedia #Emilian Kamiński #teatr Kamienica #kamienica

Magdalena Fijołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo