Jednostka włoskiej Straży Przybrzeżnej Diciotti trzeci dzień stoi w sycylijskim porcie, a uratowani przez jej załogę migranci nie mogą opuścić pokładu, bo zabroniło tego MSW. Rząd w Rzymie domaga się od Unii Europejskiej znalezienia rozwiązania kryzysu wokół statku tak, by migranci mogli zostać przyjęci w innych krajach członkowskich.

Nowy gabinet Giuseppe Contego zmienił radykalnie politykę migracyjną i odmawia przyjmowania statków z uciekinierami w swoich portach. Oczekuje, że ludzie ci, zgodnie z unijnymi zasadami dzielenia się obowiązkami, trafią do innych państw, o czym napisał w liście do UE w niedzielę szef dyplomacji Enzo Moavero Milanesi.

Agencje humanitarne apelują o wypuszczenie migrantów ze statku i argumentują, że są wśród nich ofiary przemocy, tortur i handlu ludźmi, a także około 30 nieletnich.

Politycy i zwolennicy opozycyjnej centrolewicy zarzucają rządowi, że nielegalnie przetrzymuje ludzi.

To, co dzieje się w porcie w Katanii, to coś niebywałego, to absurdalny, irracjonalny pokaz siły – oświadczył były burmistrz tego miasta i były szef MSW, Enzo Bianco.

Sprawą statku Diciotti zajęła się na wniosek organizacji humanitarnych, w tym także UNICEF, prokuratura w Katanii, która dziś w liście do ministerstw i kompetentnych urzędów w lokalnych władzach na Sycylii argumentuje, że zostały naruszone prawa nieletnich, wśród nich zakaz ich nieprzyjmowania oraz obowiązek umieszczenia ich w odpowiednich strukturach i zapewnienia im opieki.

Na pokład statku wszedł w środę przedstawiciel prokuratury z Agrigento, która prowadzi osobne postępowanie w sprawie przetrzymywania ludzi.