Resort w specjalnym oświadczeniu poinformował, że nieprawdziwe są informacje o tym, że w Ministerstwie Zdrowia decyzje były wydawane w sposób nieprawidłowy.

Decyzje te wydano bowiem zgodnie z obowiązującymi przepisami i w trosce o dobro pacjentów – dodaje.

Ministerstwo podkreśla, że "niezwłocznie po otrzymaniu informacji o rzekomych nieprawidłowościach, przedmiotowe decyzje zostały poddane weryfikacji, w wyniku której nie stwierdzono, aby były obarczone wadami".

Wewnętrzne ustalenia z jednej strony nie dały powodów do tego, aby uznać, że wydane decyzje były niezgodne z prawem, a z drugiej strony – potwierdzają, że przy ich podejmowaniu kierowano się przede wszystkim dobrem pacjentów – dodaje.

W oświadczeniu MZ czytamy, ze "kłamliwy jest zatem zarzut dziennika „Fakt”, że Ministerstwo Zdrowia przedkłada interes koncernów farmaceutycznych ponad dobro pacjentów".

Gdyby nie wydano pozytywnych decyzji w omawianych przypadkach, pacjenci zostaliby pozbawieni refundowanego leku i tym samym groziłoby im przerwanie leczenia. W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów Ministerstwo Zdrowia nie chciało i nie mogło do tego dopuścić. Jednocześnie podkreślamy, że wszystkie przedmiotowe decyzje były korzystne także z punktu widzenia finansów publicznych – wskazuje.

W komunikacie resort zaznacza, że "niezależnie od powyższych okoliczności Ministerstwo Zdrowia informuje, że dążąc do zachowania pełnej transparentności i wykluczenia jakichkolwiek wątpliwości, minister zdrowia Łukasz Szumowski – po otrzymaniu informacji o rzekomych nieprawidłowościach – 9 lipca br. wystąpił do zewnętrznego organu, jakim jest Centralne Biuro Antykorupcyjne, z prośbą o zbadanie tej sprawy".

W odniesieniu do opisywanej przez dziennik „Fakt” sprawy rozwiązania stosunku pracy z jedną z urzędniczek, informujemy, że w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji zaistniał konflikt personalny, który negatywnie wpływał na funkcjonowanie tego departamentu. Jego skutkiem było wszczęcie w Ministerstwie Zdrowia dwóch procedur antymobbingowych. Niezależne komisje, które działały z należytą starannością i w oparciu o przepisy prawa, stwierdziły, że działania podejmowane przez obie strony nie wyczerpują znamion kodeksowej definicji mobbingu. Nie jest także prawdą, jak podaje dziennik „Fakt”, że jedna ze stron tego sporu nie miała możliwości skorzystania z prawa do przedstawienia swojego stanowiska, bowiem w ramach obowiązujących procedur mogła i aktywnie korzystała z przysługujących jej w tym zakresie praw – podkreśla ministerstwo.

Resort dodaje, że "z obiema urzędniczkami stosunek pracy został rozwiązany i nie pracują już w Ministerstwie Zdrowia".

Jednak należy podkreślić, że wspomniane rozwiązanie stosunku pracy nie wiązało się z rzekomymi nieprawidłowościami przy wydawaniu decyzji refundacyjnych – kończy swoje oświadczenie.