USA mają do dyspozycji pakiet sankcji, które mogą zostać użyte w celu wstrzymania budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2 po dnie Bałtyku

– poinformował dziennik „Wall Street Journal”. Rozmówcy gazety twierdzą, że dyskusje o sankcjach, w których uczestniczą przedstawiciele Białego Domu, Departamentu Stanu oraz resortów handlu i energetyki, powinny się zakończyć w ciągu kilku tygodni. Wtedy możliwe by było uruchomienie kar, ale jeszcze nie wiadomo, kiedy taka decyzja by zapadła.

Ustalanie konkretnych przedsięwzięć karnych zbliża się do końca. Jedyną kwestią, której jeszcze nie rozstrzygnięto, jest to, czy sankcje mają dotyczyć tylko firm budujących gazociąg, czy również banków i innych instytucji zaangażowanych w jego finansowanie

– powiedział „WSJ” jeden z przedstawicieli amerykańskiej administracji. Dodał, że przed ogłoszeniem sankcji Waszyngton wysłałby Unii Europejskiej stosowne ostrzeżenie.

Według cytowanego przez amerykańską gazetę europejskiego biznesmena branży energetycznej, zaznajomionego z kulisami negocjacji, przedstawiciele konsorcjum budującego Nord Stream 2 podobno oświadczyli szefowi Biura Zasobów Energetycznych Departamentu Stanu Johnowi McCarrickowi, że pięć europejskich spółek wraz z Gazpromem wydało już na tę inwestycję 5,5 mld euro i nie zostanie ona wstrzymana, nawet gdyby USA wprowadziły swoje sankcje.

Zdaniem ekspertów koncerny zaangażowane w rosyjski projekt mogą zmienić zdanie, jeśli Amerykanie uruchomią swoje sankcje.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"