Święto Żołnierza w Amerykańskiej Częstochowie. Macierewicz: Wspaniała uroczystość

/ fot. mjr Robert Siemaszko/ CO MON

  

Polonia, w tym członkowie Klubów "Gazety Polskiej, uczciła dziś Święto Żołnierza w Amerykańskiej Częstochowie, czyli Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej koło Doylestown w Pensylwanii.

Złożono wieńce pod pomnikami na miejscowym cmentarzu, odbył się apel poległych oraz defilada weteranów.

Jest to duchowe serce Polonii, miejsce, które dla Polonii całego świata, zwłaszcza kontynentu amerykańskiego, spełnia tę samą rolę, co Jasna Góra w Polsce. Trudno się dziwić, że właśnie tutaj spotykają się Polacy dla uczczenia pamięci bohaterów, którzy walczyli o niepodległość, żołnierza polskiego, w dniu lub w pobliżu dnia, gdy podobną uroczystość czcimy w Polsce dla pamięci zwycięstwa nad bolszewikami 15 sierpnia – powiedział PAP w Doylestown poseł i były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Nazwał wydarzenie wspaniałą uroczystością, która dowodzi, jak bardzo patriotyczna jest Polonia. Wskazał też na olbrzymią rolę, jaką odgrywa wojsko w życiu diaspory. Na to, jak Polacy, ale i Amerykanie pamiętają o milionie Polaków, którzy polegli w armii amerykańskiej "za naszą i waszą wolność".

Warto pamiętać, że nie było to tylko 20 tysięcy tych, którzy współtworzyli Błękitną Armię Hallera, wyszli z Sokolstwa amerykańskiego i kanadyjskiego, żeby w 1918 roku walczyć o granice i niepodległość Rzeczpospolitej, ale także w kolejnych działaniach wojennych Stanów Zjednoczonych, o niepodległość i wolność, bezpieczeństwo i pokój na świecie – powiedział Antoni Macierewicz.

Przybyli z różnych stanów USA, a także Kanady przedstawiciele Polonii, w tym Klubów "Gazety Polskiej", byli świadkami składania wieńców i wiązanek kwiatów na cmentarzu przy sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej. Posłowie PiS Macierewicz i Jan Dziedziczak, a także ambasador RP w Waszyngtonie Piotr Wilczek oraz konsul generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski, jak też weterani i przedstawiciele organizacji polonijnych złożyli je m.in. pod Pomnikiem Huzara oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej.

Na cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie leży ponad 1500 weteranów. Są pośród nich Leonard Zub-Zdanowicz z Narodowych Sił Zbrojnych, polski Tatar Ibrahim Bajraszewski, który walczył m.in. pod Narwikiem, dowódca Armii "Pomorze" gen. Władysław Bortnowski. Był też dowódca Powstania Warszawskiego gen. Antoni Chruściel "Monter", którego szczątki przewieziono do Polski.

W niedzielę odsłonięto także tablicę upamiętniającą stulecie Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej z wizerunkami dr. Starzyńskiego oraz działaczki Sokolstwa, przewodzącej później Korpusowi Pomocniczemu Pań, Agnieszki Wisły.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co przemilczano w produkcji Sekielskich? W "Końcu systemu" o agenturalnej przeszłości bohaterów filmu

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/Senlay

  

Trzech bohaterów filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" - Alfreda Cybulę, Jana A. oraz Eugeniusza M. - łączy jeden wspólny mianownik. Wszyscy trzej byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Tej informacji w filmie jednak próźno szukać. Prof. Jan Żaryn w programie Doroty Kani "Koniec systemu" mówił o zasadzie "korek, rozporek i worek", stosowanej bezwzględnie w komunistycznej bezpiece. - Chodziło o alkoholizm, wszelkie formy rozpusty, jak pederastia czy posiadanie nieślubnych dzieci, oraz pieniądze, które są pewną formą uznania przez SB, że po rozpoznaniu danego kapłana można mu zaproponować duże pieniądze – wszystko po to, aby księża stali się posłusznymi narzędziami - tłumaczył historyk.

Znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumenty dotyczące księży – Alfreda Cybuli, Jana A. oraz Eugeniusza M.- bohaterów filmu Sekielskich, mają wspólny mianownik – byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Informacje na temat duchownych trafiły do zajmującego się walką z Kościołem Katolickim Departamentu IV komunistycznego MSW.

Jan A. został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako TW „Paweł”. W jego teczce znajduje się informacja o skłonnościach duchownego do młodych dziewcząt, jednak o tym w dokumencie nic nie ma.

W zasobach IPN znajdują się także dokumenty dotyczące kolejnych bohaterów filmu Tomasza Sekielskiego – księdza Alfreda Franciszka Cybuli – zarejestrowanego jako TW „Franek” oraz Eugeniusza M. - zarejestrowanego jako TW „Sikorski”. Wymienieni księża utrzymywali homoseksualne kontakty z ministrantami; o swoich traumatycznych przeżyciach ich ofiary – już jako dorośli mężczyźni -opowiedzieli w filmie.

Z dokumentów dotyczących Alfreda Franciszka Cybuli (ur. 10 sierpnia 1940 – zm. 21 lutego 2019 r.) wynika, że został on zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Franek” 28 listopada 1969 roku na zasadzie dobrowolności do zagadnień dotyczących kleru. Materiały dotyczące ks. Cybuli – jak czytamy w notatce SB – zostały 21 lutego 1990 roku „komisyjnie zniszczone we własnym zakresie ze względów operacyjnych” .

Ksiądz Cybula od 1981 roku utrzymywał bliskie kontakty z Lechem Wałęsą, podobnie ksiądz Henryk Jankowski - w filmie jest pokazana scena obalenia jego pomnika w Gdańsku i jest on wymieniony w kontekście księdza Cybuli. Według ustaleń historyków, ksiądz Henryk Jankowski został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako kontakt operacyjny.

W rozmowie z Dorotą Kanią w programie "Koniec systemu", prof. Jan Żaryn stwierdził, że "nie tylko Wałęsa wiedział o agenturalnej przeszłości ks. Cybuli". 

- Przypomnijmy, że jako pierwsza komisja, która weszła na teren akt SB składała się z takich osób, jak Bogdan Kroll, prof. Jerzy Holzer historyk z PAN, historyk prof. Andrzej Ajnenkiel i Adam Michnik, ówczesny poseł OKP oraz jednocześnie redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Ta czwórka zdobyła pewną wiedzę, którą będzie do końca życia obciążona. Ta decyzja, i kolejnych ludzi, którzy weszli do tych akt, mogła uzdrowić nasze życie społeczno-polityczne. Tamci ludzie podjęli decyzję, że będzie można wykorzystać różne postawy z przeszłości do tego, żeby wygrywać w bieżącym życiu politycznym. Niezależnie od tego, czy widzieli wszystkie akta, to przez to, że zdecydowali się wykluczyć innych w latach '90, my Polacy nie mieliśmy odpowiedniej wiedzy. Próba lustracji nie powiodła się nie dlatego, że była źle przygotowana, tylko dlatego, że ówczesna strona posiadająca władze nie dopuściła do tego

- powiedział prof. Żaryn.

Wcześniej gość Doroty Kani tłumaczył zasady działania bezpieki przy werbowaniu duchownych i zobowiązywania ich do współpracy. Powiedział o stosowanej - najpierw przez UB, potem przez SB - zasadzie "korek, rozporek i worek".

-  To były zasady brutalnie nazwane przez aparat bezpieczeństwa. Chodziło o alkoholizm, wszelkie formy rozpusty, jak pederastia czy posiadania nieślubnych dzieci oraz pieniądze, które są pewną formą uznania przez SB, że po rozpoznaniu danego kapłana można mu zaproponować duże pieniądze – wszystko po to, aby księża stali się posłusznymi narzędziami

- ocenił Jan Żaryn.

Więcej o tym, co zostało przemilczane w filmie Sekielskich - w tekście Doroty Kani w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" - NIE PRZEGAP

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: telewizjarepublika.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl