W obronie Ludmiły Kozłowskiej stanął nie kto inny jak Tomasz Lis. Redaktor naczelny "Newsweeka" to jeden z największych zwolenników "totalnej opozycji". Mimo, iż jest dziennikarzem, to nawet nie próbuje ukrywać swoich poglądów politycznych. Regularnie staje w obronie polityków Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Tym razem broni ukraińskiej aktywistki "Otwartego Dialogu".

Nie inaczej zachował się też dyrektor programowy Onetu Bartosz Węglarczyk. To właśnie portal onet.pl ujawnił, że Kozłowska została wydalona z terenu Unii Europejskiej. Węglarczyk ostrzega: "Dziś Ludmiła, bo najłatwej, jutro następni". Tylko czy ktokolwiek znający sytuację polityczną w Polsce weźmie te słowa na poważnie?

Wśród obrońców szefowej "Otwartego Dialogu" nie mogło także zabraknąć posła Michała Szczerby. Słynie on z działania przy kontrowersyjnych akcjach, więc i tym razem zdecydował się wypowiedzieć. Medialna gwiazda "totalnej opozycji" znów postanowiła zaatakować polski rząd.

Głos musiała zabrać także Anna Mierzyńska, była dyrektor biura posła Roberta Tyszkiewicza, otwarcie popierająca Platformę Obywatelską. Napisała ona o "nienawiści do Kozłowskiej i jej męża Bartosza Kramka".

Patrząc na "autorytety", jakie protestują przeciwko wydaleniu Kozłowskiej, jednocześnie ją wspierając, staje się jasne, którą stronę trzymała ukraińska działaczka. Faktem jest również, że tego typu osób jest niewiele. Na Twitterze zdecydowanie przeważają opinie, iż państwo polskie postąpiło bardzo dobrze, wpisując Kozłowską do Systemu Informacyjnego Schengen z najwyższym alertem.