Ich działanie mogło grozić wybuchem – podkreśla sosnowiecka policja. Sprawcom może grozić do ośmiu lat więzienia.

Kilka dni temu sosnowieccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu uzyskali informację o przywłaszczeniu dużej ilości ciekłego gazu LPG na szkodę jednej z największych firm paliwowych na polskim rynku. W wyniku działań operacyjnych na gorącym uczynku zatrzymali 51-letniego mieszkańca Miechowa i 34-latka ze Sławkowa.

Naczelnik Wydziału Prewencji w sosnowieckiej komendzie podinspektor Mariusz Łabędzki powiedział, że sprawcy, którzy dostarczali gaz na stacje, ingerowali w elektroniczny układ pomiarowy cysterny tak, że licznik wskazywał większą niż w rzeczywistości ilość dostarczonego paliwa.

Kierowca wykazywał w dokumentach, że całe paliwo dostarczył na stację, a tak naprawdę część gazu pozostawała w cysternie. Trafiał on później do prowizorycznego zbiornika zamontowanego w aucie dostawczym. 

- powiedział naczelnik.

Policjanci podkreślają, że mieszczący 3 tys. litrów ukradzionego gazu zbiornik w furgonetce trudno nazwać bezpiecznym, podobnie jak przepompowywanie paliwa w taki sposób, w jaki robili to zatrzymani.

Po dokonanych oględzinach specjalista z dziedziny przewozu paliwa gazowego stwierdził, że działania sprawców spowodowały realne zagrożenie wybuchem.

- zaznaczył Łabędzki.

Policjanci ustalają, od jak dawna zatrzymani kradli gaz i gdzie go później sprzedawali. Według wstępnych szacunków na kradzieży zarabiali około tysiąca złotych dziennie.

Za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu zatrzymanym może grozić do ośmiu lat więzienia. Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ zastosowała wobec podejrzanych dozór policji i poręczenia majątkowe.