W Korei Płd. skrócono tydzień pracy. "Gdy zobaczyłam wypłatę męża, popłakałam się"

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/dconvertini/CC BY-SA 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

  

Wielu południowych Koreańczyków doznało szoku, gdy zobaczyli swoją pierwszą wypłatę, odkąd w kraju skrócono tydzień pracy z maksymalnie 68 do 52 godzin, co dla części pracowników oznacza ograniczenie nadgodzin i mniejsze zarobki – podał dziś dziennik "Dzoson Ilbo".

Do niedawna mieszkańcy Korei Południowej należeli do najwięcej pracujących pośród zatrudnionych we wszystkich państwach rozwiniętych. Według statystyk Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) obejmujących 38 krajów świata w 2017 roku przeciętny Koreańczyk pracował rocznie przez 2024 godziny – o prawie 130 godzin więcej niż przeciętny Polak. Spośród państw ujętych w zestawieniu dłużej pracowało się tylko w Meksyku i Kostaryce.

Wiosną południowokoreański parlament przyjął jednak ustawę skracającą maksymalny tydzień pracy do 52 godzin, by poprawić jakość życia mieszkańców, zmniejszyć bezrobocie, a także powstrzymać spadek przyrostu naturalnego. W lipcu ograniczenie weszło w życie w firmach zatrudniających ponad 300 pracowników, a w kolejnych latach będzie stopniowo rozszerzane na mniejsze przedsiębiorstwa.

Choć większość pracowników wiedziała, że zmniejszy to ich wypłaty, część nie zdawała sobie sprawy, w jakim stopniu – pisze południowokoreańska gazeta "Dzoson Ilbo", dodając, że wielu wyraziło żal z tego powodu na stronie kancelarii prezydenta i na forach internetowych.

- Gdy zobaczyłam wypłatę męża za lipiec, popłakałam się. Dawniej pracował w każdą sobotę i co drugą niedzielę i zarabiał 3 mln wonów (10 tys. zł), a teraz zarabia tylko 2 mln wonów

 - napisała koreańska internautka na forum internetowym gospodyń domowych w mieście Pohang, które słynie m.in. z produkcji stali.

Dodała, że teraz całą wypłatę pochłania rata pożyczki i rachunki z kart kredytowych.

- Jak możemy korzystać z (wolnych) wieczorów, gdy nie mamy już pieniędzy?

 - zapytała.

Celem nowych przepisów było zapobieganie przepracowaniu takich właśnie osób jak mąż tej internautki, ale w niektórych przypadkach oznaczają one wpadanie z deszczu pod rynnę – ocenia "Dzoson Ilbo". Według części ekspertów ograniczenie doprowadzi do powiększenia różnicy płac między pracownikami największych konglomeratów a zatrudnionymi w średnich firmach, którzy muszą brać nadgodziny, by związać koniec z końcem.

Największe koncerny, w tym Samsung, Hyundai Motor i SK Telecom, przystały na warunki związków zawodowych i zgodziły się utrzymać obecne pensje pomimo skrócenia godzin pracy. Nie wszystkie firmy są jednak tak bogate, a nie wszyscy pracownicy tak dobrze chronieni przez potężne związki zawodowe – pisze południowokoreański dziennik.

"Robotnicy w małych i średnich przedsiębiorstwach zarabiają tylko 60 proc. tego, co dostają pracownicy największych konglomeratów biznesowych. W przyszłości ta różnica się powiększy"

- ocenił cytowany przez tę gazetę urzędnik Koreańskiej Federacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw, którego nazwiska nie podano.

Kolejnym celem zmiany przepisów było przekonanie pracodawców, by jeśli chcą zwiększyć produktywność, zatrudniali więcej osób. "Dzoson Ilbo" sugeruje jednak, że dla niektórych firm jest to raczej zachęta do automatyzacji procesu produkcji, co spowoduje likwidację części miejsc pracy.

W Polsce tygodniowy czas pracy włącznie z godzinami nadliczbowymi nie może w większości wypadków przekraczać przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kidawa-Błońska nie pomogła opozycji. Polacy wybierają Prawo i Sprawiedliwość. A KO daleko w tyle

Grzegorz Schetyna, Małgorzata Kidawa-Błońska / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

PiS idzie po zwycięstwo, a opozycja znów dołuje. 45 proc. ankietowanych zadeklarowało poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych w sondażu Instytutu Pollster dla "Super Expressu". Na Koalicję Obywatelską zagłosowałoby 26 proc. badanych, na ugrupowania lewicowe - 14 proc., na PSL-Koalicję Polską - 8 proc., a na Konfederację - 5 proc.

Jak wskazano w dzienniku, tyle samo PiS odnotowało w badaniu z początku miesiąca. "Natomiast opozycja niezmiennie zostaje daleko w tyle" - dodano.

Grzegorz Schetyna zdecydował się pewien ruch. „Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska jest kandydatką Koalicji Obywatelskiej na premiera” – ogłosił na początku września.

Jak się okazuje, Polacy nie „kupili” „nowej twarzy”, która ma ciągnąć Koalicję Obywatelską do zwycięstwa w wyborach.

Plan wystawienia Kidawy-Błońskiej jako kandydatki na premiera runął. Według sondażu Pollster dla „SE” na PiS zagłosować chce 45 proc. ankietowanych, na KO – 26 proc., na Lewicę – 14 proc. PSL -Koalicja Polska – uzyskałaby 8 proc., a Konfederacja – 5 proc. Na inny komitet głosować chce 2 proc.

Sondaż dla "SE" Pollster zrealizował 12-13 września na próbie 1059 dorosłych Polaków.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, se.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl