Specjalną grupę złożoną z policjantów zajmujących się zwalczaniem przestępczości narkotykowej i cyberprzestępczości powołał na początku sierpnia komendant wojewódzki policji w Łodzi po tym, jak w ciągu tygodnia w Łodzi i Bełchatowie zmarło 10 osób w wieku od 19 do 40 lat, które wcześniej przyjmowały dopalacze.

Jak poinformowała rzeczniczka łódzkiej KWP Joanna Kącka, w ostatnim tygodniu funkcjonariusze z tej grupy doprowadzili do zatrzymania kolejnych sześciu osób - trzy znalazły się w areszcie, a trzy objęto dozorem policyjnym. Przypomniała, że wcześniej - w okresie, gdy dochodziło do zgonów - zatrzymano 10 domniemanych dilerów substancji psychoaktywnych; siedmiu trafiło do aresztu.

- Nie było niemalże dnia bez zatrzymań, przeszukań i wyeliminowania z czarnego rynku kolejnych substancji psychoaktywnych. Policjanci, oczekując na wejście w życie znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, działają. Prawdopodobne jest, że wśród już zatrzymanych podejrzanych są osoby odpowiedzialne za doprowadzenie do śmierci amatorów dopalaczy - zaznaczyła Kącka.

We wtorek 7 sierpnia w Zduńskiej Woli zatrzymano 33-latka, u którego znaleziono znaczne ilości środków odurzających i substancji psychotropowych. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Tego samego dnia w Koluszkach w niedoręczonej przesyłce policjanci zabezpieczyli foliowe torebki, tzw. dilerki, z kryształkami o łącznej wadze ponad 0,5 kg. Trwa ustalanie nadawcy i odbiorcy.

Do aresztu trafił też 49-latek zatrzymany w środę w Łodzi. Według policji, klienci docierali do niego za pośrednictwem ogłoszeń i internetu. Został zatrzymany na gorącym uczynku handlu na jednym z parkingów na osiedlu Dąbrowa. Poza tym kierował autem mimo dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.

49-latek był wielokrotnie notowany za konflikty z prawem. Podczas przeszukania jego auta, mieszkania i garażu zabezpieczono m.in. kilkadziesiąt tysięcy złotych, niemal 20 gramów suszu, 66 "dilerek" z białym proszkiem i ponad 90 z kryształkami. Prokuratura przedstawiła mu zarzut sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób przez wprowadzenie do obrotu szkodliwych substancji. Sąd zdecydował o jego aresztowaniu.

Tego samego dnia funkcjonariusze przeszukali mieszkanie 25-latka z powiatu zgierskiego. Znaleźli kilkadziesiąt gramów białego proszku. Podejrzanego oddano pod dozór policji.

Natomiast zatrzymany w środę w Łodzi 40-latek miał - według policji - prowadzić "handel obwoźny" dopalaczami. Mężczyzna bez stałego miejsca zameldowania ogłaszał się w internecie. Gdy zatrzymano go na parkingu na Bałutach, miał przy sobie "dilerki" z masą plastyczną o wadze kilkudziesięciu gramów i "dilerki" z kapsułkami. Funkcjonariusze ustalili, że 40-latek zajmuje lokal w dzielnicy Polesie. Okazało się, że wytwarzano tam substancje psychoaktywne i odurzające; zabezpieczono m.in. sprzęt do produkcji i niemal 3 kg tzw. plasteliny. Mężczyzna trafił do aresztu.

Pod policyjny dozór trafili również 33-latek i jego 31-letnia wspólniczka z Łodzi, którzy handlowali dopalaczami najprawdopodobniej z mieszkania w centrum miasta. W czasie policyjnej akcji wpadł też klient, który przyjechał samochodem, nie mając uprawnień do kierowania pojazdami.