Prezydenta spotkanie z harcerzami

/ Jakub Szymczuk/KPRP

  

Harcerstwo polskie, Związek Harcerstwa Polskiego jest niezwykle mocno wpisany w polską niepodległość - powiedział dziś prezydent Andrzej Duda podczas Zlotu ZHP na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku. Wskazał również, że dla niego najcenniejsza w harcerstwie jest przyjaźń.

Zlot ZHP Gdańsk 2018 jest częścią obchodów jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości oraz 100-lecia Związku Harcerstwa Polskiego.

Harcerstwo polskie, Związek Harcerstwa Polskiego jest tak niezwykle mocno w polską niepodległość wpisany. Właściwie można powiedzieć, że także harcerze, ci pierwsi polscy harcerze z początku XX w., przynieśli niepodległość w swoich dłoniach, bardzo często trzymając w nich karabin, ale także prowadząc pracę organiczną z młodzieżą, szkoląc się, ucząc się tego, jak być dobrymi patriotami i jak odbudować państwo i jego instytucje

- powiedział prezydent.

Andrzej Duda dziękował uczestnikom zlotu za to, że zdecydowali się przystąpić do ruchu harcerskiego. Przypomniał, że przez wiele lat także był w Związku Harcerstwa Polskiego.

Jest rzecz, która dla mnie w harcerstwie jest cenna ponad wszystko. Obok niezwykłego patriotycznego wychowania, obok umiejętności pracy w grupie, obok umiejętności radzenia sobie, obok całej wiedzy, którą zdobywa się w harcerstwie, obok wielkiej samodzielności i wszystkich umiejętności, które stopniowo z roku na rok uzyskujecie, nawet czasem tego nie zauważając - przyjaźń, którą człowiek potem niesie przez całe życie

- podkreślił.

Niektórzy z was wyjdą z harcerstwa jako małżeństwa, na pewno tak będzie, i to jest niezwykła wartość budowania przyjaźni w poczuciu odpowiedzialności za zastęp, za drużynę, za przyjaciół, za druhów, druhny, za Polskę również, za ojczyznę, bo tego właśnie harcerstwo od samego początku miało uczyć, i tego wam życzę. I tego wam życzę, żebyście stąd w takiej wielkiej radości wyjechali

- powiedział harcerzom prezydent Andrzej Duda.

Prezydent zapowiedział, że drużyny harcerskie otrzymają od niego biało-czerwone flagi i kalendarze niepodległości.

W rozpoczętym w poniedziałek zlocie uczestniczy około 13 tys. harcerzy w wieku od 6 do 21 lat, w tym 500 gości z 27 krajów oraz polonijni harcerze z Kanady i USA. Kadrę wydarzenia stanowi około tysiąca osób. Zlot zakończy się 16 sierpnia. Zlot ZHP Gdańsk 2018 to największa tego typu powojenna impreza harcerska. Rekordowy w historii zjazd ZHP odbył się w Spale przed II wojną światową, gromadząc ponad 30 tys. osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Powyborcza burza w Niemczech. „Nadchodzą niespokojne czasy”

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Herman/CC BY-SA 2.0

  

Niemiecka prasa, komentując dzisiaj wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, uznaje, że są one ostatnim sygnałem ostrzegawczym dla rządu CDU/CSU-SPD. Zarówno chadecy, jak i socjaldemokraci zanotowali duże straty.

"Wybory europejskie pokazują, że udział w wielkiej koalicji prowadzi do osłabienia CDU, i niemal do zniknięcia SPD. Dla socjaldemokratów - i nie jest to czczy frazes - stawką gry jest przetrwanie" - ostrzega tabloid "Bild".

Według tej najpoczytniejszej gazety w Niemczech kampania wyborcza obnażyła słabości niegdyś potężnych partii masowych, a wyborcy w końcu powiedzieli: "Dość!"

"Zwycięzcami są Zieloni. Ich sprytny marketing przekłada się na realną siłę" - zauważa "Bild". Zdaniem gazety partia stworzyła wizerunek, który kojarzy się z wszystkimi pozytywnymi emocjami.

"Proponują drastyczną ochronę klimatu i walkę z prawicą. Kto chce mieć czyste sumienie, kto chce być młody - ten głosuje na ekologiczną partię, która ma w dodatku tak sympatycznych liderów"

- ironizuje bulwarówka.

"Ale Zieloni nie są nową pragmatyczną partią centrową. Zielony to nowy czerwony. W Berlinie nikt nie chce tego przyjąć do wiadomości - zwłaszcza zaś SPD. Socjaldemokraci powinni się obudzić, zanim zasną na zawsze. Wielka koalicja i tak należy już raczej do historii"

- konkluduje "Bild".

Według wyników podanych przez przewodniczącego Federalnej Komisji Wyborczej po przeliczeniu głosów we wszystkich okręgach najsilniejszy po niedzielnych wyborach do PE pozostaje chadecki blok CDU/CSU, który zdobył 28,9 proc. głosów. Na drugim miejscu są Zieloni z 20,5-procentowym poparciem. Na socjaldemokratów zagłosowało 15,8 proc. Niemców, a na narodowo-konserwatywną Alternatywę dla Niemiec (AfD) - 11 proc. Postkomunistyczna partia Lewica i liberalna FDP uzyskały odpowiednio 5,5 proc. i 5,4 proc.

"Wyniki wyborów ukazują krajobraz partyjny, w którym wpływy poszczególnych partii nawzajem się niwelują. Coraz rzadziej mamy do czynienia z podziałem na dużych i małych, coraz częściej z kilkoma partiami średniej wielkości"

- analizuje lewicowo-liberalny "Sueddeutsche Zeitung", przewidując, że RFN czekają niespokojne czasy. W SPD pojawią się głośne żądania odnowy, a w CDU przewodnicząca Annegret Kramp-Karrenbauer będzie musiała zmierzyć się z zarzutami, że jest słabym przywódcą i nie potrafi nadać ugrupowaniu programowej wyrazistości.

"Krajobraz partyjny zmienia się w zawrotnym tempie. Nadchodzą niespokojne czasy w polityce" - wieszczy monachijski dziennik.

Wtóruje mu "Frankfurter Allgemeine Zeitung", zastanawiając się, czy wielka koalicja przetrwa.

"Najważniejsze pytanie brzmi teraz, czy szefowa partii i frakcji SPD w Bundestagu, Andrea Nahles się utrzyma. Pokusa, żeby nie czekać na to, że ją obalą, tylko wyjść z wielkiej koalicji, jest duża. Miałaby wówczas szansę na zachowanie przywództwa"

- uważa konserwatywny dziennik, zastrzegając, że nawet wówczas jej konkurenci - m.in. były szef partii i Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, czy wicekanclerz i minister finansów Olaf Scholz - pozostaną groźni.

SPD uzyskała w niedzielę nie tylko rozczarowujący wynik w wyborach europejskich, ale przegrała w odbywającym się równocześnie głosowaniu do parlamentu krajowego w Bremie. Zwyciężyła tam CDU. Jest to poważna prestiżowa porażka dla socjaldemokratów, którzy rządzili najmniejszym krajem związkowym RFN od 73 lat. Przegrana jest nie tyle efektem złych rządów lokalnej koalicji SPD-Zieloni, co emanacją trendu na poziomie federalnym, gdzie socjaldemokraci od lat tracą poparcie, stają się ugrupowaniem coraz bardziej bezbarwnym i nie potrafią odzyskać lewicowego elektoratu.

"Ani Andrea Nahles, ani Annegret Kramp-Karrenbauer nie mogą czuć się bezpiecznie. Szefowa SPD, bo sytuacja jest zupełnie inna niż obiecywała po fatalnym wyniku w wyborach do Bundestagu w 2017 roku. Socjaldemokraci mieli się odrodzić, jak feniks z popiołów. To samo dotyczy szefowej CDU. Sukces w Bremie nie może przesłonić faktu, że partia jest wyjątkowo słaba"

- puentuje "FAZ".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl