Z Wisły wyłowiono trzy ciała

/ By Mariusz Kędzierski [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], via Wikimedia Commons

  

Z Wisły niedaleko Nieszawy (woj. kujawsko-pomorskie) wyłowiono ciała trzech mężczyzn w wieku 25, 29 oraz 43 lata, którzy poszukiwani byli od niedzieli przez policję, straż pożarną i WOPR. Ciała dwóch mężczyzn odnaleziono w rzece w miejscowości Przypust, a trzeciego w Siarzewie.

Decyzją prokuratora ciała mężczyzn zostały zabezpieczone i przewiezione do prosektorium. Policjanci wyjaśniają okoliczności tych tragicznych zdarzeń

- poinformowała w komunikacie Komenda Powiatowa Policji w Aleksandrowie Kujawskim.

Poszukiwania mężczyzn rozpoczęły się od zgłoszenia przypadkowego przechodnia, który zauważył w minioną niedzielę w miejscowości Przypust na brzegu Wisły dwie pary ubrań oraz rowery - w pobliżu nie było żadnych osób. Wkrótce z rzeki wyłowiono tam ciało 29-letniego mężczyzny, który pływał w rzece w towarzystwie 25-letniego kolegi. Jego ciało zostało odnalezione w poniedziałek.

Jak podkreśla policja z Aleksandrowa Kujawskiego, działania poszukiwawcze prowadzone były dwutorowo, gdyż jeszcze w niedzielę odebrano inne zgłoszenie - nieopodal brzegu Wisły, tym razem w miejscowości Siarzewo, 43-letni mężczyzna pozostawił motocykl i do tej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną. Ciało zaginionego wyłowiono tam z rzeki w poniedziałek na wysokości ujścia portu zimowego.

Mężczyźni, których ciała odnaleziono w miejscowości Przypust, 25- i 29-latek, pochodzili z terenu powiatu aleksandrowskiego, a 43-latek, którego zwłoki znaleziono w miejscowości Siarzewo, pochodził z okolic Ostrowa Wielkopolskiego

- poinformowała rzecznik Komenda Powiatowa Policji w Aleksandrowie Kujawskim mł. asp. Marta Białkowska-Błachowicz.

Jak dodała, w związku z odnalezieniem ciał trzech mężczyzn dwa odrębne postępowania w sprawie prowadzą prokuratury w Aleksandrowie Kujawskim i Toruniu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Holandia: Chiny sprzedały wadliwe maseczki

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze Holandii kupiły w Chinach 1,3 miliona maseczek chirurgicznych. Okazało się, że nie chronią przed wirusem.

Holandia zamówiła w Chinach miliony maseczek chirurgicznych dla personelu szpitali, z których pierwsza dostawa -1,3 miliona sztuk – dotarła do tego państwa 21 marca. Od razu rozpoczęto ich dystrybucję do szpitali i innych miejsc, gdzie mogą być potrzebne. 

Pojawił się jednak pewien istotny problem. Zgodnie z zamówieniem chińskie maseczki powinny spełniać normy ochrony FFP2. To środkowa z trzech europejskich norm, takie maseczki nie chronią do końca przed wirusem, ale zmniejszają szansę infekcji, a z racji niższej ceny stały się podstawowym wyposażeniem walczących z epidemią. Okazało się jednak, że te sprowadzone z Chin nie tylko przepuszczają więcej cząsteczek niż według normy powinny, ale także zostały źle uszyte, przez co nie przylegają ściśle do twarzy. Po otrzymaniu informacji o tym problemie ministerstwo przeprowadziło własne testy, które ją potwierdziły. 

Kiedy tylko dostarczono je do naszego szpitala od razu odrzuciliśmy te maseczki. Jeżeli te maseczki nie przylegają ściśle, cząsteczki wirusa mogą po prostu ją ominąć. Nie używamy ich, to niebezpieczne

 - powiedział holenderskim mediom anonimowo jeden z lekarzy. 

W związku z otrzymaniem informacji o tym, że chińskie maseczki nie spełniają norm bezpieczeństwa holenderskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło wstrzymać dystrybucję tych maseczek. Szpitale zostały natomiast poproszone o to, aby oddać te już otrzymane. Łącznie chodzi o ok. 600 tysięcy sztuk. Ministerstwo obiecało również, że przyszłe dostawy z Chin będą bardzo dokładnie sprawdzane zanim trafią w ręce lekarzy i pielęgniarek.

To nie jest niestety jedyny podobny przypadek. Władze Hiszpanii niedawno wycofały z użycia szybkie testy pozwalające zdiagnozować infekcję koronawirusem w kilka minut. Okazało się bowiem, że mają dokładność na poziomie 30%, co czyni je całkowicie bezużytecznymi w diagnostyce. Rząd Chin twierdzi, że hiszpańska firma z której pośrednictwa korzystały władze kupiła je w firmie, która nie miała licencji na produkcję medyczną, sami Hiszpanie wskazują jednak, że według oficjalnej dokumentacji ich produkty spełniały normy unijne.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Czechach, gdzie także wycofano chińskie testy z powodu małej dokładności. W piątek do grona oszukanych klientów dołączyła także Turcja – tamtejsze ministerstwo zdrowia ujawniło, że wysłane przez chińską firmę testy nie spełniają norm dokładności. Na szczęście była to partia próbna i teraz Ankara zamówi nowe testy w innej firmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Business Insider, Al-Jazeera
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts