Prezydent Lech Kaczyński miał rację. 10. rocznica odważnej wyprawy głów państw do Gruzji

/ youtube.com/print screen

Paweł Kryszczak

Dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl, gdzie pisze o obronności.

Kontakt z autorem

  

Wczoraj szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz wraz z wicepremierem Ukrainy Pawłem Rozenką oraz ministrami spraw zagranicznych Litwy i Łotwy, Linasem Linkevičiusem i Edgarsem Rinkēvičsem, przybyli do Gruzji w związku z 10. rocznicą rosyjskiej agresji na to państwo i historycznym przemówieniem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. Nasz prezydent przewidział aneksję Krymu oraz agresję Rosji na Ukrainę.

Wojna o Osetię Południową, terytorium należące do Gruzji, wybuchła w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 r. na skutek prowokacyjnych działań strony rosyjskiej. Po kilku dniach walk oddziały separatystów z Osetii Płd. wspólnie z wojskami rosyjskimi wyparły oddziały gruzińskie z Cchinwali, stolicy zbuntowanego gruzińskiego regionu, i przekroczyły linię rozgraniczającą Gruzję oraz Osetię Płd. Z kolei 10 sierpnia separatyści z Abchazji, drugiego zbuntowanego regionu, wspólnie z żołnierzami rosyjskimi zaatakowali wąwóz Kodori będący pod kontrolą Gruzji. Obszar ten został całkowicie opanowany przez przeciwników Tbilisi już 12 sierpnia. Nie ustawały przy tym rosyjskie bombardowania m.in. na gruziński port Poti, bazę wojskową Senaki oraz miejscowość Gori.

W tej sytuacji prezydenci Ukrainy, Estonii, Litwy i premier Łotwy stawili się na wezwanie głowy państwa polskiego, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i wyruszyli do Tbilisi, aby zaprezentować solidarność z ofiarą rosyjskiej napaści.

Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!

– mówił prezydent Kaczyński do tysięcy Gruzinów, którzy zebrali się przed budynkiem parlamentu w Tbilisi 12 sierpnia 2008 r.

Słowa te, jak pokazały późniejsze wydarzenia, w części były prorocze i wydaje się, że niestety pozostają wciąż aktualne. Agresywna polityka Rosji w regionie jest poważnym zagrożeniem dla powojennego ładu w Europie

– mówił wczoraj szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz przed wylotem z Warszawy.

Kolejną po Gruzji ofiarą neoimperialnej polityki Władimira Putina, o której wspomniał 10 lat temu prezydent Kaczyński, faktycznie stała się Ukraina.

W lutym 2014 r. rosyjskie oddziały rozpoczęły operację, która zakończyła się zajęciem Półwyspu Krymskiego. W kwietniu 2014 r. separatyści, działający na wschodniej Ukrainie i wspierani przez Kreml, zbrojnie wystąpili przeciw rządowi w Kijowie. Konflikt ten, znany jako wojna na Donbasie, pochłonął do tej pory ponad 10 tys. istnień ludzkich.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Skandal w berlińskiej policji

/ Kdogan; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Przed rokiem anonimowy autor, przedstawiający się na łamach niemieckiego „Tagesspiegel” jako długoletni pracownik Urzędu Kryminalnego w Berlinie ujawnił, że do berlińskiej policji przyjmowani są członkowie arabskich klanów przestępczych. Jak się okazuje od tego czasu niewiele się zmieniło na lepsze. Właśnie wybuchł nowy skandal, bo okazało się, że kilku policjantów miało współpracować z arabskimi klanami.

Co najmniej sześciu berlińskich policjantów współpracuje z arabskimi klanami – twierdzi rzecznik „Stowarzyszenia Krytycznych Policjantów i Policjantek” Thomas Wueppesahl, cytowany przez portal dw.com.

W rozmowie z rozgłośnią RBB, powiedział on, że "kilku policjantów przekazuje poufne informacje klanom".

Według naszych informacji możemy przyjąć, że co najmniej sześciu, o ile nie dziesięciu kolegów utrzymuje kanały komunikacji ze środowiskiem arabskich klanów. Dla tych policjantów rodzinne relacje w klanach są ważniejsze niż państwo prawa

- powiedział Wueppesahl. [polecam:https://niezalezna.pl/255220-niemcy-maja-potezny-problem-z-arabskimi-klanami-tworza-wlasny-system-wartosci-i-porzadku]

Według niego podejrzani policjanci nie mieli dostępu do najważniejszych informacji. 

Thomas Wueppesahl uważa, że na niekorzyść obniżyły się kryteria przy naborze do pracy w policji

Wielu szkolonych obecnie policjantów przed 20 lub 30 laty w ogóle nie byłoby przyjętych do pracy w policji.
Szkoła policyjna w Berlinie w przeszłości już wielokrotnie była krytykowana ze względu na wypadające tam często zajęcia i deficyty w dyscyplinie szkolonych osób

- komentował rzecznik „Stowarzyszenia Krytycznych Policjantów i Policjantek”

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl