Komitet Obrony Demokracji wystąpił nawet w tej sprawie z okolicznościowym apelem. Domagają się oni nietykalności i przyzwolenia na kontynuowanie swojej akcji.

- Bardzo wyraźnie żądamy od władz polskich aby zaprzestały jakichkolwiek postępowań bo w słowie „konstytucja”, które jest zawieszone na pomnikach, nie ma niczego złego. Tam są zapisane wartości, które są nam wszystkim wspólne. Policja powinna być państwowa a nie polityczna, w jaką jest zamieniana – zaapelował podczas konferencji prasowej w Gdańsku sekretarz KOD, Jarosław Marciniak.

Wiceprzewodnicząca KOD, Magdalena Filiks przekonywała, że Komitet Obrony Demokracji w zasadzie nie wie, ile osób jest poszukiwanych przez policję w związku z zawieszaniem słowa „konstytucja” na pomnikach w całym kraju. Poinformowała  natomiast, że do dziś w Polsce zostało „ubranych” ok. 180 pomników.

Po co działacze KOD ubierają pomniki? Jak sami twierdzą akcja została „zorganizowana w związku z działaniami podejmowanymi w ostatnim czasie przez aparat ścigania PiS-u oraz z powodu represji stosowanych wobec tych osób, członków KOD, którzy wzięli udział w pokojowym happeningu politycznym”.

- Happening polegał na zawieszeniu na różnych figurach, pomnikach w Polsce słowa „konstytucja”. Robiliśmy to bez intencji urażenia jakiejkolwiek osoby czy przedmiotu – podkreśliła wiceprzewodnicząca KOD.

W dalszej części swojego wystąpienia działacze i działaczki KOD skarżyli się na rzekome działania „aparatu represji” mające być wymierzone w osoby, które biorą udział w akcjach.

Tymczasem Robert Opas z Komendy Głównej Policji informuje, że zakładanie koszulek na pomniki jest kwalifikowane jako przestępstwo z art. 261 kodeksu karnego, czyli „kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Poproszony o ustosunkowanie się do apelu KOD o zaprzestanie postępowań w sprawie ubierania pomników podkreśla, że „policja tak, jak przy każdym innym złamaniu prawa podejmuje swoje czynności zgodnie z prawem i w jego granicach”. Na miejscu zdarzenia zabezpieczany jest m.in. zapis z monitoringu. Niektóre osoby zostały złapane na gorącym uczynku. Jak podkreślił Opas, policja nie jest instytucją, która ostatecznie rozstrzyga czy prawo zostało złamane. O winie lub jej braku orzeknie sąd.