Klęska wiedzących lepiej

  

Jednym z przyjętych dogmatów rzeczywistości postkomunistycznej III RP jest przeświadczenie o wyższości „wiedzących lepiej” elit nad zwykłymi ludźmi.

To owe elity wiedziały lepiej, czy „na drzewach zamiast liści mieli wisieć komuniści” (nie mieli), owe elity wiedziały lepiej, czy „na układy nie ma rady” (nie ma, bo nigdy nie było żadnych wydumanych układów), wiedziały też, że tzw. plan Balcerowicza był epokowym osiągnięciem nowej, wspaniałej Rzeczpospolitej, która przy Okrągłym Stole odzyskała wolność. To, że większość Polaków musiała za te bzdury zapłacić cenę wieloletnich upokorzeń, pozostawania bez pracy, emigracji czy dużo poważniejszych życiowych dramatów, nigdy nie miało żadnego znaczenia. Przez całe lata każdy, kto widział dzieci sędziów dostające się na wydziały prawa uczelni wyższych, całe pokolenia w sądach, telewizjach, na aplikacjach sędziowskich, adwokackich i we wszystkich innych publicznych przestrzeniach zarezerwowanych dla pokoleń tych, którzy wiedzą lepiej, uznawany był za paranoika. Tyle tylko, że im dłużej trwała III RP, tym więcej afer, skandali i zwykłych przekrętów wskazywało na to, że racja co do oceny stanu państwa, w którym żyjemy, jest nie po stronie elit, lecz po stronie zwykłych zjadaczy chleba. Im więcej mijało czasu, tym bardziej okazywało się, iż jednak nie najlepszym pomysłem było sprzedawanie miejskich spółek zarządzających infrastrukturą wodociągową spółkom miejskim, z tym że z miast niemieckich. Im więcej mijało czasu, tym bardziej okazywało się, że sądy jednak bywają nieuczciwe, że korupcja jest na tyle powszechna, iż trzeba powołać do jej zwalczania specjalną służbę, a komunistyczna agentura jest tak powszechna, że proces lustracji w każdej z ważniejszych dziedzin życia publicznego budzi zwierzęcy opór tych, którzy lustracji powinni się poddać, oraz większości zależnych od nich zawodowo czy społecznie. Znowu okazało się, że racja w tych kwestiach jest po stronie ludu, a nie elit. Podobnie jest z setką innych spraw, nie tylko w Polsce. Masowy sprzeciw wobec polityki migracyjnej w całej Unii Europejskiej, opór przeciwko wspólnej europejskiej walucie, obawy o długofalowe skutki szaleństwa poprawności politycznej, których symbolem są transpłciowe toalety i spór wokół nich w USA. To właśnie ze względu na to w świecie politycznym tryumfy święci w tej chwili ruch zwany w USA populistycznym, który wyniósł do fotela prezydenckiego Donalda Trumpa. W Polsce pojęcie to ciągle ma konotacje negatywne. Ale przykład i doświadczenia III RP pokazują jasno. Racja w większości fundamentalnych spraw była po stronie ludzi, których głos był sztucznie tłumiony. Po stronie tych, których pouczano i tresowano na wszelkie możliwe sposoby, próbując ich przekonać, że racji nie mają. Może więc warto się zastanowić, czy jednak populizm, rozumiany jako wsłuchiwanie się w głos wiekowych, jest dobry. Może po prostu jest wyrazem opinii większości. Może właśnie z powodu niezrozumienia tej prostej prawdy w historii Polski po upadku komunizmu największym elektoratem jest ten niechodzący do wyborów? Może warto pamiętać, że w demokracji zatrudnia się polityków po to, by załatwiali sprawy obywateli? Nasze sprawy.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts