Sąd Rejonowy w Suwałkach uznał w maju winę obwinionych, ale odstąpił od wymierzenia im kary. Według sądu obwinieni sprowokowali sytuację i uczestniczyli w zakłóceniu spokoju i porządku publicznego. Sąd wydając wyrok wziął jednak pod uwagę wcześniejszą niekaralność obwinionych i odstąpił od wymierzenia im jakiejkolwiek kary.

Pomimo tego obrońcy obwinionych złożyli apelacje w tej sprawie i chcą ich uniewinnienia. Zarzucili sądowi błąd w ustaleniach faktycznych oraz obrazę przepisów prawa. Jeden z obrońców chce ewentualnie przeprowadzenie procesu ponownie.

Proces, który po raz trzeci odbył się w Suwałkach dotyczył wydarzeń z ostatniego dnia, trwającej wówczas, kampanii wyborczej do Senatu w części województwa podlaskiego. Anna Maria Anders, która ubiegała się o mandat (i go ostatecznie zdobyła) uczestniczyła wówczas w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" w Archiwum Państwowym w Suwałkach, poświęconej jej ojcu. Wraz z nią w otwarciu uczestniczył m.in. ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

Otwarcie ekspozycji zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Doszło do utarczek słownych. Kilka miesięcy po zdarzeniu policja postawiła pięciu osobom zarzuty z kodeksu wykroczeń, dotyczące naruszenia porządku w miejscu publicznym.

W pierwszym procesie przed sądem rejonowym zapadł wyrok uniewinniający, który jednak został w całości uchylony przez sąd okręgowy. W powtórnym w I instancji ponownie cała piątka obwinionych została uniewinniona, a sąd odwoławczy - rozpoznając apelację policji - wobec dwóch osób wyroki utrzymał, a wobec trzech ponownie uchylił i przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Suwałkach.