Relacja działacza Komitetu Obrony Demokracji jest doprawdy wstrząsająca. Mężczyzna przyznał się sympatykom KOD do tego, że pozwolił sobie na chwilę radości. Szybko jednak złożył samokrytykę.

- Pozwoliłem sobie dzisiaj na chwilę uśmiechu - taką drobną radość z ulotnej ładności. I natychmiast dopadł mnie wyrzut sumienia, że teraz nie czas na radość. Poczułem się jak te dziewczyny, które w czasie okupacji spędzały z Niemcami czas w kinie. Więc jak żyć...? - zastanawia się działacz KOD.

Trzeba przyznać, że wyrazy moralnego wsparcia i sugestie innych sympatyków totalnej opozycji doprawdy dają do myślenia...