Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, Sąd Najwyższy postanowił w czwartek zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dot. zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też – powołując się na przepisy art. 755 Kodeksu postępowania cywilnego - zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Jak wynika z naszych ustaleń w polskiej historii był już pewien precedens, gdy również doszło do zawieszenia prawa. Taka sytuacja miała miejsce w naszym kraju tylko raz. Chodzi o ogłoszenie nielegalnego prawa o wprowadzeniu stanu wojennego, a następnie zawieszenie tego prawa w grudniu 1982 roku. Najwyraźniej sędziowie znaleźli sobie nowy wzór do naśladowania...

Stan wojenny wprowadzono na mocy podjętej niejednogłośnie uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku, na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Wniosek został poparty przez Sejm PRL uchwałą z dnia 25 stycznia 1982 roku. Zawieszenie wprowadzonego wówczas prawa nastąpiło w grudniu 1982 roku i dotąd była to sytuacja precedensowa.

16 kwietnia 2007 roku Okręgowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach zakończyła śledztwo i skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia akt oskarżenia przeciwko organizatorom stanu wojennego. Oskarżeni zostali czterej członkowie WRON: Wojciech Jaruzelski, Tadeusz Tuczapski, Florian Siwicki, Czesław Kiszczak.  
 
Z kolei Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie w wyroku z dnia 16 marca 2011 r. (sygn. akt K 35/08), z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, orzekł, że Dekret z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym oraz Dekret z dnia 12 grudnia 1981 r. o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego są niezgodne z art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w związku z art. 31 ust. 1 Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz z art. 15 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, otwartego do podpisu w Nowym Jorku dnia 19 grudnia 1966 r. (Dz. U. z 1977 r. Nr 38, poz. 167).
 
Poważne spory prawne wywołuje także decyzja sędziów Sądu Najwyższego o zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN. Według zastępcy prokuratora generalnego Sąd Najwyższy dopuścił się w tej kwestii „szeregu naruszeń prawa”.

Zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand odnosząc się do decyzji sędziów SN nie szczędzi słów krytyki:

- Wszystkie organy Państwa, w tym także sądy, muszą działać na podstawie i w ramach obowiązującego prawa. Sąd Najwyższy, wydając postanowienie o sygn. III UZP 4/18, zawierające pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE i zawieszając stosowanie niektórych obowiązujących przepisów ustawy dopuścił się szeregu naruszeń prawa - napisał w oświadczeniu prok. Hernand.

Jak dodał, naruszenia prawa, jakich dopuścił się Sąd Najwyższy, sprawiają, że postanowienie jest „nieskuteczne w zakresie, w jakim miałoby spowodować pozbawienie konstytucyjnych organów państwa praw i obowiązków nadanych im w Konstytucji i ustawach”. Według zastępcy prokuratora generalnego, naruszenia te polegają m.in. na „całkowicie bezpodstawnym przypisaniu sobie przez Sąd Najwyższy uprawnienia do zawieszenia stosowania przepisów ustaw” i „wykorzystaniu prawa do skierowania pytań prejudycjalnych do TSUE, nie dotyczących rozpoznawanej sprawy”.

Prokurator Hernand jest ponadto zdania, że Sąd Najwyższy dopuścił się naruszenia prawa, które polega na „zaniechaniu rozpoznania sprawy we właściwym składzie”. Zamiast tego SN zajął się „całkiem innym zagadnieniem, dotyczącym wyłącznie zagadnień z zakresu prawa pracy sędziów Sądu Najwyższego, które to zagadnienie należy do wyłącznej właściwości Izby Dyscyplinarnej tego sądu”. Ponadto postanowienie Sądu Najwyższego „nie może być respektowane przez organy Państwa”, a podporządkowanie się temu postanowieniu „byłoby ze strony organów Państwa przystąpieniem do drastycznego łamania prawa”.

- Lektura uzasadnienia postanowienia wykazuje szereg niekonsekwencji i sprzeczności wewnętrznych, zauważalnych dla każdego prawnika. Polegają one na powoływaniu się na przepisy kodeksu postępowania cywilnego i jednoczesnym pomijaniu niektórych przepisów tegoż kodeksu, jako rzekomo niezgodnych z prawem unijnym - napisał prok. Hernand.

Jednocześnie zastępca prokuratura generalnego wskazuje na brak upoważnienia Sądu Najwyższego do zawieszania stosowania ustaw.

- Zgodnie z konstytucją ustawy należą do źródeł prawa i bez konstytucyjnego upoważnienia nikt nie może zawieszać ich stosowania. W polskim porządku prawnym, w szczególności ukształtowanym przepisami Konstytucji, żaden organ Państwa, w tym także Sąd Najwyższy, nie jest władny czasowo zawiesić stosowania obowiązujących przepisów rangi ustawowej. Takiej kompetencji nie przyznano nawet Trybunałowi Konstytucyjnemu, który oceniając przepisy ustawy jako niezgodne z Konstytucją, może swym wyrokiem spowodować ich usunięcie z porządku prawnego niezwłocznie lub po określonym czasie, lecz przed ostatecznym rozstrzygnięciem nie jest władny do „zawieszenia” stosowania tych przepisów – wyjaśnia zastępca prokuratora generalnego.

Podkreśla on, że Sąd Najwyższy „uzurpuje sobie kompetencję pozostającą w jaskrawej sprzeczności z obowiązującą Konstytucją” i nie może zatem wiązać organów państwa.

Podobnego zdania jest Kancelaria Prezydenta. W oficjalnym stanowisku dość jasno wskazano rażące naruszenia sędziów Sądu Najwyższego w związku z ich decyzją o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o SN: