Gen. Różański był jednym z wojskowych zaproszonych przez Owsiaka na Pol'an'Rock, czyli dawny Woodstock. Odsunięty przez Antoniego Macierewicza pojawił się na pacyfistycznym festiwalu... w mundurze. I straszył wojną, jaką ma zgotować naszemu krajowi "skłócony z wszystkimi" PiS.

Nie lubimy Niemców, mamy problemy z Ukrainą. Dokładnie tak jak Syria ze swoimi sąsiadami. Społeczeństwo syryjskie jest podzielone, a u nas jest podział na lepszy i gorszy sort. Nasze elity są nieodpowiedzialne. Rosja może zaatakować słaby i zdestabilizowany kraj, do tego obrażony na UE i nie potrafiący dogadać się z NATO. Rosja nie zaatakuje kraju silnego, który ma przyjaciół, bo będzie wiedziała, że jej się to nie opłaci

- opowiadał Różański.

I sugerował, że wyborcy powinni odsunąć PiS od władzy:

Jeśli nasz kraj dalej będzie dzielony przez polityków, którzy do tego źle traktują naszych sąsiadów i jeśli nasz potencjał gospodarczy będzie obniżany, to wojna tutaj też może nastąpić, tak jak na Ukrainie. To jest rzecz, na którą mamy wpływ. Każda wojna jest bowiem kontynuacją polityki państwa. To politycy tworzą niebezpieczne sytuacje i oni swoją polityką generują napięcie. Zła polityka przeradza się w konflikt zbrojny. A to my mamy wpływ na to, kto nami rządzi.

Pytania Różańskiemu zadawał Bogusław Wołoszański, który od 1976 r. był członkiem PZPR. Wołoszański był też tajnym współpracownikiem SB o pseudonimach „Ben” i „Rewo”. Zobowiązanie do współpracy z Departamentem I MSW podpisał w 1985 r.