Alfred Łąpieś jest prawdopodobnie ostatnim żyjącym świadkiem ucieczki ok. 200 więźniów podczas Powstania Warszawskiego.

Powstaniec zaskoczył wszystkich, gdy zaczął śpiewać piosenkę "Pierwszy sierpnia – dzień krwawy". Nagranie zostało wykonane podczas wypoczynku kombatantów w Sopocie, który zorganizowało Stowarzyszenie Odra Niemen.

Pan Alfred trafił do więzienia na Mokotowie, gdy miał 15 lat. Zatrzymano go przez pomyłkę zamiast brata.

Gdy rozpoczęło się Powstanie Warszawskie, Niemcy przystąpili do rozstrzeliwania więźniów na masową skalę. W pewnym momencie dwóch z nich - już mocno pijani - weszli na górę do jednej z cel. Zostali zaatakowani przez więźniów i zabici. Warszawiacy postanowili zorganizować ucieczkę.

Uciekałem prawie ostatni, było jeszcze dwóch za mną. Miałem trepy, ale zdjąłem je i uciekałem na bosaka, bo bałem się, że ich dźwięki będzie słychać na dole. Na końcu, pod murem więzienia, stał wysoki śmietnik i drabina

- opowiadał pan Alfred dziennikarzom portalu histmag.org.

Udało mu się wrócić do domu i przystąpić do Powstania. Został ranny w bok i rękę. Udało mu się przeżyć. Po kapitulacji trafił do Pruszkowa, a stamtąd - do transportu kolejowego na południe, prawdopodobnie do Oświęcimia. Pod Krakowem jemu, jego ojcu i sąsiadce udało się zbiec.

CZYTAJ TEŻ: Wspomnienia Powstańca z sierpnia 1944 r. „Niemcy niszczyli miasto pełne ludzi”