W Polsce padł historyczny rekord

/ Pexels \ CC0

  

Dziś padł historyczny rekord letniego zapotrzebowania na moc - poinformowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne. PSE zapewniają, że w skali kraju mają wystarczającą rezerwę mocy. Używają też niektórych środków zaradczych, które mają do dyspozycji.

Historyczny rekord zapotrzebowania na moc w szczycie letnim padł dziś o godzinie 13:15 i wynosił 23 tys. 521 MW. Operator systemu przesyłowego przypomniał, że upały skutkują nie tylko wzrostem zużycia energii, ale także zmniejszają zdolności przesyłowe linii energetycznych oraz powodują ograniczenia w pracy niektórych elektrowni z powodu wysokiej temperatury wody chłodzącej. Operator nie przewiduje jednak żadnych ograniczeń w dostawach i poborze energii elektrycznej.

PSE poinformowały również, że w dwóch przypadkach użyły pewnych środków zaradczych.

W poniedziałek dla zapewnienia stabilnej pracy systemu uruchomiono część Interwencyjnej Rezerwy Zimnej - pracowały dwa bloki o łącznej mocy 400 MW. Rezerwę tą stanowią jednostki wytwórcze, miały zostać trwale wycofane z eksploatacji przed 2016 r., w związku z brakiem możliwości wypełnienia zaostrzonych norm emisji. Rezerwa zimna w dyspozycji PSE to 830 MW.

W drugim przypadku, z powodu trudnych warunków pracy sieci na pewnych obszarach województw wielkopolskiego i łódzkiego dziś ogłoszono „czasowy stan zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej, mający charakter lokalny i przejściowy”.

Zgodnie z przepisami prawa energetycznego, taki stan należy ogłosić w celu skorzystania z pewnych środków zaradczych. Jak podały PSE, w tym wypadku chodziło o utrzymanie pracy bloków elektrowni przy nieco wyższej temperaturze wody chłodzącej, niż przewidują odpowiednie standardy. Pozwoliło to na zapewnienie bezpiecznej pracy systemu - podkreśliły PSE, zaznaczając, że ogłoszony stan miał charakter lokalny i przejściowy.

Operator podkreśla, że sytuację niejednokrotnie poprawia import energii elektrycznej. Dzięki połączeniom z Litwą i Szwecją oraz zamontowaniu przesuwników fazowych na połączeniach z Niemcami możliwości importu wzrosły w ciągu niespełna trzech lat o ponad 1000 MW, do poziomu około 1800 MW.

PSE dysponują też szeregiem innych środków. To m.in. DSR - usługa polegająca na dobrowolnym i czasowym obniżeniu zużycia energii elektrycznej przez odbiorcę na wezwanie, czy tzw. operatorski import energii w ramach umów z sąsiednimi operatorami systemów elektroenergetycznych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prof. Legutko o skandalu na uczelni w USA. "Coraz mniej wolności słowa"

Prof. Ryszard Legutko / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

"Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa" - mówi prof. Ryszard Legutko, komentując działanie uczelni Middlebury College, która robiła wszystko, by europoseł PiS nie wygłosił zaplanowanego wykładu. Mimo oficjalnego odwołania prelekcji przez władze uczelni, Legutko i tak spotkał się ze studentami. Pomogli mu... oni sami, wprowadzając go na uczelnię tylnymi drzwiami.

Legutko jest w Parlamencie Europejskim szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obecnie przebywa w USA, gdzie wczoraj miał wygłosić wykład na Middlebury College w stanie Vermont w związku z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki "The Demon in Democracy".

Na wykład zaprosiły go władze uczelni. Przyleciał na spotkanie do Vermont, ale okazało się, że podjęto decyzję o odwołaniu wykładu. Pomimo tego wykład ostatecznie odbył się dzięki wsparciu części profesorów i studentów. [polecam:https://niezalezna.pl/268209-prof-legutko-ocenzurowany-uczelnia-odwolala-wyklad-bo-poglady-niewlasciwe]

"Dzień przed moim przyjazdem dostałem informację, że na uczelni w związku z moim wykładem szykuje się jakiś protest. Dwa lata temu doszło tu do głośnego wydarzenia. Jeden ze znanych autorów piszących na tematy społeczne został zaatakowany. Ludzie z jego otoczenia nawet zostali pobici. W rezultacie jego wykład został zerwany"

– zaznaczył.

Dlatego pojawiły się obawy, że w tym przypadku może być podobnie. Dziwi jednak zachowanie władz Middlebury College. Legutko dopiero na miejscu dowiedział się, że jego wykład został odwołany.

"Kiedy dotarłem wczoraj do Middlebury, dotarła do mnie informacja, że wykład został odwołany. Rektor uczelni nie była uprzejma mnie o tym powiadomić. Pomimo tego część studentów, około czterdziestu osób, postanowiła jednak, że wykład wygłoszę. Jeden z profesorów, prof. Dickinson, zaprosił mnie na swoje seminarium. Ci młodzi ludzie przewieźli mnie na to spotkanie, a na uczelnię dostałem się tylnymi drzwiami. Zostałem, nazwijmy tak, przeszmuglowany na salę wykładu, co uznałem nawet za dość zabawne. Wykład wygłosiłem"

– relacjonował Legutko.

Wykład odbył się wbrew oficjalnej decyzji uczelni. Teraz niektórzy jego organizatorzy mają sporo nieprzyjemności.

"Władze uczelni dowiedziały się o tym jednak i wiem, że prof. Dickinson i niektórzy studenci są obecnie wzywani do rektora, żeby wytłumaczyli się z tej sprawy"

– zaznaczył. Dodał, że widział też pismo rozesłane przez rektor uczelni do studentów, w którym odwołanie wykładu tłumaczy m.in. kwestiami bezpieczeństwa. [polecam:https://niezalezna.pl/268264-halicki-bluznal-hejtem-nie-wytrzymal-dziennikarz-czy-nie-bral-pan-od-syna-czegos-do-palenia]

"To kuriozalny dokument. Rektor powołuje się m.in. na względy bezpieczeństwa. Napisała też, że bardzo żałuje, że ci, którzy chcieli wejść ze mną w krytyczny dialog, nie mieli tej okazji. Nie było żadnego słowa w tym piśmie, że była grupa studentów i naukowców, która chciała posłuchać mojego wykładu. Nie było słowa o tym, że przecież zostałem poszkodowany tą sytuacją"

– wskazał Legutko.

Jak powiedział, ta sytuacja jest dowodem na to, że na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa.

"Oczywiście jestem przekonany, że nikt z protestujących nie czytał mojej książki. Na Facebooku pojawiały się obraźliwe informacje w związku z wykładem, że jestem homofobem i seksistą. To standardowe litanie lewicowych bojówkarzy"

– zaznaczył. Jego zdaniem na uczelni wobec jego wykładu opór się pojawił, bo w książce zawarł krytykę politycznej poprawności, którą zestawił z komunizmem. Jak mówił, znajduje się w niej też m.in. krytyczne spojrzenie na ruchy feministyczne.

Zdaniem Legutki władze uczelni zachowały się "tchórzliwie", decydując się pod presją części studentów na odwołanie wykładu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl