Zeznawali w sprawie „dilera gwiazd”

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Dziś odbyła się kolejna rozprawa w prawie Cezarego P., zwanego "dilerem gwiazd". Jeden ze świadków przyznał, że kupował od oskarżonego narkotyki. Wcześniej był podejrzany, że pomagał mu zdobywać klientów. Cezary P. jest oskarżony o sprzedaż kokainy wartej ponad milion złotych. Proces toczy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ.

Na poniedziałek było wezwanych 19 świadków, których rozmowy z "dilerem gwiazd" policja podsłuchała. Wśród osób, które miały być przesłuchane tego dnia, byli m.in. prezenter telewizyjny, modelka i była miss jednego z województw, a także syn jednego z byłych premierów. Żadne z nich się nie stawiło. Sędzia Anita Kowal przesłuchała tylko pięć osób.

24-letnia prawniczka zeznała, że kiedyś dzwoniła do Cezarego P., żeby odwiózł jej kolegę, który za dużo wypił. Innym razem miała dzwonić, żeby podwiózł także ją. Przed sądem mówiła, że nie zna P., chociaż w protokole ze śledztwa zapisano, iż powiedziała: "jednak go znam". Sędzia niewiele dowiedziała się także od 40-letniej stewardessy, która według prokuratury miała dostać numer do "dilera gwiazd" od jednej ze współoskarżonych w tej sprawie.

Nie znam nikogo takiego

- powiedziała.

32-letni Aleksander P. powiedział sądowi, że nigdy nie brał od nikogo numeru telefonu do Cezarego P. i nie zamawiał narkotyków przez telefon.

Nie znam oskarżonego. Nie mam koncepcji, po co mogłem dzwonić do tego mężczyzny, co mogłem od niego chcieć

- zeznał. Twierdził, że jeśli wykonał jakieś połączenie do P., to był wtedy pod wpływem alkoholu.

Sąd odtworzył świadkowi nagrania z podsłuchu. 32-latek opisał Cezaremu P. kim jest i gdzie na niego czeka.

Postaraj się być jak najszybciej

- ponaglał.

Sędzia pytała świadka, czy zawsze tak składnie wypowiada się, gdy jest pijany. Aleksander P. przekonywał, że na nagraniu mówi mniej wyraźnie niż na trzeźwo.

Może sędzia mnie nie zna na tyle i nie piła ze mną, żeby widzieć różnicę

- stwierdził.

Według prokuratury Aleksander P. miał dostać numer telefonu do Cezarego P. od swojego wspólnika Mateusza A. Ten drugi przyznał dziś przed sądem, że mógł podawać numer do dilera. Powiedział także, że usłyszał za to zarzuty.

CZYTAJ TEŻ: Zamożni, wpływowi i zepsuci. Byli klienci sypią „dilera gwiazd” w sądzie

Nie pamiętam, czy dałem kontakt do Czarka z własnej inicjatywy, czy na prośbę

– zeznał A.

Na nagraniach rozpoznał swój głos, głos Cezarego P., a także dwóch kolegów, którym miał podać namiary na dilera.

Aleksander P. usłyszał zarzuty w związku z posiadaniem narkotyków. Centralne Biuro Śledcze Policji na wniosek prokuratury przedstawiło podobne zarzuty 43 domniemanym klientom "dilera gwiazd".

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali Cezarego P. w maju 2016 roku przed nocnym klubem przy ul. Hożej. Miał wtedy sprzedawać kokainę biznesmenowi Jerzemu K. 45-letni klient nie ukrywał przed śledczymi, po co spotykał się z oskarżonym. Mimo setek nagrań i innych dowodów, jakie zebrała prokuratura, "diler gwiazd" nie przyznał się do winy. Wyjaśniał, że narkotyki posiadał wyłącznie na własny użytek, bo jak "miał bóle", zjadał 3 gramy kokainy w odstępach co pół godziny. P. od maja 2016 roku przebywa w areszcie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Po tureckiej ofensywie zginęło 218 cywilów. Rannych jest 650 ludzi

/ zdjęcie ilustracyjne / By Orhan Erkılıç - https://www.amerikaninsesi.com/a/resulayn-bombardiman-altinda-ceylanpinar-bosaltiliyor/5118699.html, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=83006304

  

W tureckiej ofensywie w północno-wschodniej Syrii zginęło 218 cywilów, w tym 18 dzieci - poinformowała w czwartek kurdyjska administracja regionu. Apeluje o utworzenie korytarza humanitarnego, by ewakuować ludność z Ras al-Ajn. Rannych jest 650 ludzi.

Od 9 października tureccy żołnierze i ich syryjscy sojusznicy zajęli przygraniczną strefę długości 120 km na północy Syrii. Walki z milicją syryjskich Kurdów koncentrują się w mieście Ras al-Ajn.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka i sił kurdyjskich, bombardowania spowodowały zniszczenia w szpitalu w Ras al-Ajn. Obserwatorium twierdzi, że "personel medyczny został otoczony w budynku". 

Linie frontu zmieniają się szybko i ze stref walk ucieka ponad 160 tys. ludzi, w tym wielu już wcześniej zmuszonych do porzucenia domów w ciągu ośmiu lat wojny w Syrii. Ofensywa wywołała nowy kryzys uchodźczy. Od pomocy humanitarnej zależy los ok. 1,6 mln ludzi

- podaje agencja Associated Press.

Tymczasem Organizacja Lekarze bez Granic (MsF), która pomaga w strefach walk na całym świecie, informowała we wtorek, że postanowiła zawiesić większość swoich działań i ewakuować cały swój syryjski i międzynarodowy personel z północno-wschodniej Syrii. 

Kurdowie zwrócili się o ochronę do prezydenta Syrii Baszara el-Asada i władz Rosji. W ciągu ostatnich dwóch dni siły syryjskie i rosyjskie weszły do kilku miast i wsi, gdy USA wycofały z regionu resztę żołnierzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl