Przebieg lotu MH370 nadal pozostaje tajemnicą

/ twitter.com/screenshot/@rtehrani

  

Autorzy raportu dotyczącego zaginięcia malezyjskiego samolotu pasażerskiego przyznali dzis, że wciąż nie są w stanie ustalić przyczyn katastrofy. Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu Boeing 777 z 239 osobami na pokładzie zniknął z radarów 8 marca 2014 r.

Nie jesteśmy w stanie ustalić prawdziwej przyczyny zaginięcia.

- powiedział dziennikarzom Kok Soo Chon, szef grupy dochodzeniowej. Pytany, czy kiedykolwiek wyjdzie na jaw, co stało się z samolotem, zaznaczył, że wnioski w tej sprawie można jedynie wyciągnąć po znalezieniu wraku.

Raport potwierdza wcześniejsze ustalenia, zgodnie z którymi samolot zmienił kurs i po zerwaniu się łączności przez ponad siedem godzin kontynuował lot. Eksperci zaznaczyli, że "nie można wykluczyć interwencji strony trzeciej".

Autorzy raportu stwierdzili, że zmianę kursu ciężko przypisać błędowi systemu. "Bardziej prawdopodobne, że takie manewry powodowane są manipulacją systemu" - dodano.

Członkowie rodzin zaginionych pasażerów poinformowali agencję Reutera, że raport wskazuje na błędy malezyjskiego centrum kontroli lotów, z którego próbowano połączyć się z maszyną jedynie dwa razy w odstępie 4-5 godzin.

Premier Malezji Mahathir Mohamad zapowiedział wznowienie poszukiwań samolotu wykonującego lot MH370, jedynie gdy pojawią się nowe poszlaki.

Na początku roku przeprowadzono finansowaną ze środków prywatnych trzymiesięczną podwodną akcję poszukiwawczą, ale nie udało się odnaleźć maszyny. Wcześniej operację mającą na celu odnalezienie wraku lub czarnych skrzynek boeinga przeprowadziły władze Chin, Australii i Malezji. Kosztem prawie 150 mln dolarów przeprowadzono poszukiwania na obszarze 120 tys. km kwadratowych.

Jedyne potwierdzone ślady samolotu to trzy jego fragmenty odnalezione na Mauritiusie, francuskiej wyspie Reunion oraz u wybrzeży Tanzanii. Około 30 innych części najprawdopodobniej również pochodzących z wraku znaleziono na plażach w Mozambiku, Tanzanii i RPA.

Eksperci przypuszczają, że maszyna spadła do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo. Na pokładzie byli głównie Chińczycy.

Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. Samolot zniknął z radarów, a dane satelitarne wskazują, że zmienił kurs i leciał na południe. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hit! Zobacz, jak ofiara Hitlera demaskuje służalczość PO wobec Niemiec. WIDEO

/ niezalezna.pl

  

Henryk Walendowski przeżył horror. Jako 4-letnie dziecko wyrzucony został z domu przez Niemców na 20-stopniowy mróz. Jego siostrę siłą oddano niemieckiej rodzinie z Berlina. – To my byliśmy naprawdę wypędzeni. Niemcy od Eriki Steinbach wysiedlani byli na mocy układu poczdamskiego. Mieli na wyprowadzenie się miesiąc, nam dawano 10 minut – mówi. Wraz ze społecznym komitetem od 13 lat zabiega o Pomnik Wypędzonych w Poznaniu. Zwodzony przez urzędników PO w końcu stracił cierpliwość. Postanowił powiedzieć całą prawdę o przyczynach ich uległości wobec niemieckiego konsulatu. FILM PONIŻEJ!

Sensacyjne szczegóły na temat zależności pomiędzy związanym z PO establishmentem na Zachodzie a Niemcami, o których opowiedział Henryk Walendowski w „Wywiadzie z chuliganem” chwilami brzmią wręcz nieprawdopodobnie. Jednak powiązania niemieckich mediów, polskich instytucji naukowych i przydzielanych im niemieckich grantów układają się w jedną całość, która przekłada się także na wyniki wyborów w tych miastach.

Ale sprawa Pomnika Wypędzonych pokazuje, że lobby to weszło na teren, do którego zbliżać się mu absolutnie NIE WOLNO – prawdy historycznej u II wojnie światowej i jej upamiętnienia przez ofiary.

Henryk Walendowski nawiązał też do skandalicznej wypowiedzi wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka, który stwierdził, że przyczyną II wojny światowej było „złe słowo było Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi”.

Od razu pomyślałem, czy ten pan nie miał jakichś związków z poznańskim Instytutem Zachodnim. Bardzo boli mnie, że Instytut Zachodni jest prawdopodobnie skażony jakiś dotacjami niemieckimi i poprawnością polityczną. Mamy do czynienia z zamazywaniem konturów wydarzeń, Niemcy przedstawiani są nie tak, jak Polacy odczuwali to w czasie wojny

– powiedział gość Piotra Lisiewicza.

Jego zdaniem bezczelne nabijanie w butelkę przez urzędników dożywających swoich dni niemieckich ofiar to przekroczenie wszelkich granic:

Niemcy chcieliby zapomnieć o swoich o swoich barbarzyństwach. Teraz, w dzisiejszych czasach, gdy otacza nas gospodarka niemiecka, jest obawa, czy to nie przytłumi polskości.  Dlatego Pomnik Wypędzonych Poznaniowi po prostu się należy.

CAŁĄ SENSACYJNĄ ROZMOWĘ OBEJRZEĆ MOŻNA PONIŻEJ:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl