Pierwszym tematem poruszonych przez gości Michała Rachonia w programie "Woronicza 17" była awantura pod Pałacem Prezydenckim między agresywnymi demonstrantami a policją. Jan Filip Libicki, senator, będący jeszcze do niedawna członkiem klubu PO, przyznał, że nie widział sytuacji na własne oczy, a opiera się na relacji senatora PO Bogdana Klicha, który mówił, że "były momenty, w których policja zachowywała się właściwie, były momenty - w których zachowywała się niewłaściwie". Potępił jednocześnie zachowanie posła Platformy, Michała Szczerby, który zamieścił na Twitterze wizerunek i dane personalne interweniującego pod Sejmem funkcjonariusza policji. 

- Uważam to za rzecz głęboko niestosowną, bije to w osoby wykonujące polecenia

- mówił Libicki.

Minister Marek Suski zaznaczył, że "policja nie ma żadnego rozkazu używania przemocy".

- Nie jest celem to, o czym marzy opozycja. Policja się nie daje sprowokować, prowokują Ci, którzy na demonstracje przychodzą.(...) Gdy rządziło PO, wtedy strzelano do górników, wydawano rozkazy używania broni gładkolufowej, podpalania budek pod ambasadą, by oskarżyć niewinne osoby. Obecny rząd traktuje demonstrantów tak, jak ludzi wyrażających odmienne opinie powinno się traktować. Protestujący przekraczają ton demokratyczny, policja nie jest przeciwnikiem politycznym, policja dba o zachowanie porządku

- podkreślił Suski.

Dodał, że na istniejących nagraniach z demonstracji "widać, kto jest agresywny, kto atakuje".

Poseł PiS Dominik Tarczyński podkreślił, że wydarzenia z mijającego tygodnia nie są niczym nowym.

- To jest kontynuacja tego, co od pierwszego dnia od wyborów rozpętała totalna opozycja. To próba poszukiwania męczeństwa. Sytuacja jest prosta - gdyby to towarzystwo podjudzane przez totalną opozycję spotkało się z demokracją we Francji czy Wielkiej Brytanii, byliby spałowani i pozamykani.  U nas trzeba być bardzo ostrożnym - policja zareagowała bardzo dobrze, bo mamy do czynienia z sekciarską manipulacją grupy, która czeka na jednego męczennika

- mówił parlamentarzysta. 

Wojciech Bakun z klubu Kukiz'15 również zauważył, że zajścia na Krakowskim Przedmieściu "miały na celu sprowokować policję i stworzyć narrację, że byłoby atak policji na całą manifestację", choć autorami nerwowej sytuacji była "radykalna grupa prowokatorów".

- Moim zdaniem jest to element wojny hybrydowej, która ma miejsce w Polsce na wielu płaszczyznach, widzimy to w sieci, na ulicy, w Parlamencie Europejskim

- ocenił poseł WiS, Adam Andruszkiewicz.