- To państwo polskie ubiera takiego człowieka w mundur, w czapkę, daje mu pałkę policyjną, daje mu kajdanki, daje mu paralizator, a często korzystanie z paralizatora kończy się tragicznie, i daje mu broń palną - wymieniał poseł Szczerba, później atakując ministra Joachima Brudzińskiego: - Mija kolejny dzień, kiedy nie wyjaśnił tych haniebnych sytuacji, nie wyjaśnił gróźb karalnych, kierowanych do pana Dawida - mówił Szczerba.

Polityk Platformy Obywatelskiej zapomniał jednak, że publikując dane policjanta interweniującego na proteście przed Sejmem, sam naraził go na groźby karalne. Te również nie zostały wyjaśnione, ale będą, bo MSWiA złożyło zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posła Michała Szczerbę.

Chciałabym, żeby ten język nas rozróżniał od nich, poza całym innym oszołomstwem. Po to im są sądy, żeby skazać posła Szczerbę!

- grzmiała z kolei aktorka Dorota Stalińska. Ona z kolei zapomniała o Franciszku J., nazywanym Farmazonem, który nie ukrywa swoich sympatii politycznych, a wsławił się wulgarnym obrażaniem dziennikarki Telewizji Publicznej. To ma być ten język, który wyróżnia "totalną opozycję"?