Wynik negocjacji jest dobry dla obu stron, zarówno dla Unii Europejskiej, jak i USA. To sytuacja, w której wszyscy są wygrani i tak to odbieramy

- powiedział dziś na konferencji w Brukseli rzecznik KE Alexander Winterstein.

Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm. Choć francuski minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire ocenił, że to dobrze, że trwa dialog USA-UE, jego zdaniem dyskusje na temat handlu „nie powinny być prowadzone pod presją”. Zaznaczył, że „każda umowa powinna być wzajemna”, a Waszyngton powinien wykazać się gestem dobrej woli, zwłaszcza w kwestii nałożonych przez Trumpa ceł na unijną stal i aluminium.

Tymczasem Juncker i Trump uzgodnili, że UE i USA będą prowadzić kompleksowe rozmowy handlowe na temat ceł i ich ograniczenia, subsydiów oraz barier pozataryfowych. Francja jednakże od dawna wzywała USA do wycofania się z nałożonych na Wspólnotę taryf na stal i aluminium, zanim takie rozmowy się rozpoczną.

Winterstein był pytany w środę, już po wypowiedzi Le Maire'a, czy mandat negocjacyjny Junckera był konsultowany z państwami członkowskimi. Rzecznik odpowiedział, że szef Komisji rozmawiał przed wyjazdem do Waszyngtonu z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, kanclerzem Austrii Sebastianem Kurzem i premierem Holandii Markiem Ruttem. Dodał, że spawa była też dyskutowana z przywódcami na ostatnim unijnym szczycie w czerwcu.

Po spotkaniu Trumpa i Junckera amerykański przywódca ogłosił, że relacje USA i UE wkraczają w „nową fazę” - Unia zgodziła się na „natychmiastowe” zwiększenie importu amerykańskiej soi i gazu skroplonego (LNG) oraz obniżenie taryf w sektorze przemysłowym. Uzgodniono też, iż USA i UE będą starały się wypracować politykę „zero taryf, zero subsydiów” na dobra przemysłowe spoza sektora motoryzacji.

Przywódcy podjęli również m.in. decyzję o utworzeniu specjalnej grupy roboczej, która będzie się zajmowała kwestiami handlu oraz że Waszyngton wstrzyma się z nakładaniem kolejnych taryf na czas rozmów.