Dziś w "Salonie politycznym" radiowej Trójki prezes Trybunału Konstytucyjnego odniosła się do słów często powtarzanych przez prof. Małgorzatę Gersdorf, która - w odpowiedzi na sugestię, by skierowała ustawę o Sądzie Najwyższym do TK, skoro kwestionuje jej konstytucyjność - mówiła, że "Trybunał nie istnieje".

- Jeśli ktoś ma wątpliwości co do zapisów ustawowych, czy one są zgodne z Konstytucją, czyli z tym najwyższym aktem prawnym, do którego odnoszą się wszystkie inne akty niższego rzędu, to powinien zwrócić się do TK. Trybunał funkcjonuje, Trybunał działa zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, a zaklinanie rzeczywistości, opowiadanie przez niektórych polityków, jak również niestety, ale też prawników, sędziów piastujących ważne funkcje, że TK nie ma, jest wydmuszką, itd., to są nieuprawnione epitety, które nie przystoją osobom dobrze wykształconym. Powiem to dosadnie

 - powiedziała Julia Przyłębska.

Komentując niedawne wystąpienie Małgorzaty Gersdorf w Karlsruhe w Niemczech, prezes TK stwierdziła wprost, że "jest to zachowanie polityczne".

- To zachowanie polityczne. Jest mi przykro, że dożyłam czasu, w którym sędzia zachowuje się politycznie. (...) Polityczne opowiadanie się po jednej ze stron konfliktu politycznego niestety, ale godzi w niezależność i niezawisłość sądu. Jest mi bardzo przykro, że dożyłam takich czasów, bo to pokazuje, że niekoniecznie jest tak, jak się mówi, że jest jedna strona, ta która jest stroną tą gorszą, która jakby nie uczestniczy, nie partycypuje w politycznym dyskursie, dlatego że jest zakrzyczana przez stronę, która właśnie tak, jak prezes Gersdorf, uczestniczy w politycznym dyskursie

- tłumaczy sędzia Przyłębska.

Sędziowie zrzeszeni w organizacjach Themis i Iustitia wydali oświadczenie, w którym zaznaczyli, że "udział w procedurach zajmowania miejsc w Sądzie Najwyższym jest działaniem bezpośrednio wspierającym łamanie Konstytucji RP".

CZYTAJ WIĘCEJ: To kuriozum podpisali sędziowie! Themis grozi prawnikom, a Iustitia przyklaskuje

Odnosząc się do tego stanowiska, Przyłębska stwierdziła, że jest to "opinia pewnej grupy sędziów".

- Nie chciałabym używać tutaj ani żadnych kolokwializmów, ani daleko idących ocen, ale ja uważam, że takie zachowanie godzi w niezawisłość sędziowską, ponieważ jest jakby groźbą i powoduje pewną anarchię prawną i dla mnie zupełnie niedopuszczalną sytuację. Ja nie wyobrażam sobie, żeby sędzia apelował do innego sędziego, że ma zachowywać się w określony sposób, i grożąc mu, że jeśli nie zachowa się w sposób, który ten pierwszy wskazuje, to poniesie konsekwencje. To jest jakiś ewenement

 - powiedziała prezes TK.

Wyraziła nadzieję, że "zwykli sędziowie" pozostaną poza toczącym się sporem politycznym.

- Mam nadzieję, że oni idą na salę rozpraw i nie myślą w tych kategoriach, w których myślą ich koledzy z Sądu Najwyższego, tylko myślą w kategorii: "mamy obywatela, co do którego mamy rozstrzygać co do jego życiowych spraw i powinniśmy niezależnie to zrobić, niezawiśle i dołożyć wszelkich starań, żeby to było zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem"

- dodała Przyłębska.