Kilka dni temu Monika Miller, wnuczka polityka, wyznała, że jest biseksualistką. Co na to dziadek? Po ciepłych deklaracjach lewicowego polityka w stronę środowisk LGBTQ+ moglibyśmy spodziewać się słów wsparcia dla dziewczyny lub nawet dumy z jej deklaracji. Nic z tych rzeczy! Nie dość, że Miller zaprzecza, jakoby jego wnuczka miała skłonności biseksualne, to jeszcze zasugerował, że orientacja inna niż heteroseksualizm to... nienormalność. Tego liberałowie długo mu nie wybaczą!

Moja wnuczka nie miała dziewczyn w znaczeniu seksualnym. Monika jest normalną, heteroseksualną kobietą.

- skomentował Miller w "Super Expressie" coming out swojej wnuczki.

Koledzy z SLD już przeprosili w imieniu Millera, ale zdaje się, że środowiska gejowskie długo nie zapomną Millerowi jego chwili... szczerości?

W imieniu SLD przepraszam za to, że takie sformułowanie, w takim kontekście padło (...) Rozumiem, że ono boli i budzi zrozumiały gniew wielu osób

- tłumaczyła w rozmowie z serwisem queer.pl rzeczniczka SLD Anna-Maria Żukowska