Autor komentarza przypomina, że niedawno polski rząd złożył formalną propozycję Trumpowi ws. przeniesienia amerykańskich żołnierzy z niemieckiego Stuttgartu do nowej stałej bazy w Polsce. Przypomnijmy, że orędownikiem przeniesienia amerykańskich baz do Polski był Antoni Macierewicz, który w czasie sprawowania funkcji ministra obrony narodowej wielokrotnie o tym mówił i prowadził na ten temat rozmowy z przedstawicielami USA.

Prezydent USA powinien skorzystać z tej propozycji Warszawy – uważa Thiessen.

Przeniesienie amerykańskich sił do Polski byłoby odważną, historyczną decyzją na równi z decyzją Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy. Nie tylko polepszyłoby pozycję amerykańskich sił, ale także całkowicie wprawiłoby w zakłopotanie krytyków założeń polityki zagranicznej Trumpa. Po tym, jak spędzili ostatnie tygodnie na oskarżaniu go o bycie marionetką Putina, wyglądaliby głupio, gdyby zmienili swoje zdanie i zaczęliby krytykować go za antagonizowanie Rosji. I po atakowaniu go za podważanie NATO, byłoby im trudno narzekać na to, że podejmuje bezprecedensowe działania, aby wzmocnić wschodnią flankę”

- pisze ekspert.

„Taki ruch wzmocniłby twardą linię, którą prezydent obrał w stosunku do wydatków obronnych podczas ostatniego szczytu NATO, karząc sojusznika, który nie spełnia swoich NATO-wskich zobowiązań i nagradzając niezłomnego sojusznika, który to robi. Dlaczego Niemcy - kraj, który wydaje zaledwie 1,24 proc. PKB na obronę - nadal musi być nagradzany korzyściami, które niosą ze sobą bazy USA? Lepiej trzymać siły USA w takim państwie jak Polska, który jest jak to określił Trump „naprawdę wspaniałym” przykładem „jednego z państw NATO, które faktycznie zostało wzorcem dla inwestycji w naszą wspólną obronę”

- przypomina Thiessen.

Ten ruch przyniesie również korzyści dla podatników USA. Polski rząd zaproponował do 2 mld dol. na pokrycie większości kosztów budowy takiej bazy i wspieranie amerykańskich wojsk w Polsce, deklarując, że zobowiązuje się „dzielić ciężar wydatków na obronę [i] sprawić, by decyzja była bardziej opłacalna dla rządu USA”. To powinno być atrakcyjne dla Trumpa, który krytykował innych sojuszników za niewystarczające dopłacanie do kosztów stacjonowania sił USA na ich terenie

- uważa Amerykanin.

„I jeszcze jeden dobry powód, żeby to zrobić: Polska kocha Trumpa. Kiedy Trump przemawiał w Warszawie w ubiegłym roku, jego przemówienie było wielokrotnie przerywane przez skandowanie „Donald Trump! Donald Trump!”. Taka reakcja byłaby nie do pomyślenia w Berlinie”

- wskazuje.

„Obecność wojskowa USA w Niemczech jest dziedzictwem zimnej wojny, kiedy rozmieściliśmy nasze siły, aby powstrzymać sowiecką inwazję ze Wschodnich Niemiec. Dziś potrzeba odstraszania nie maleje, ale potencjalna linia kontaktu przesunęła się na wschód. Więc tak też powinni zrobić żołnierze USA”

- podsumowuje Marc Thiessen.