Na początku lipca prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia ws. Józefa Piniora oskarżonego o popełnienie przestępstw o charakterze korupcyjnym.

Pinior został oskarżony o przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie co najmniej 40 tys. zł w zamian za załatwienie w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju oraz w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie korzystnego rozstrzygnięcia sprawy Tomasza G., biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku. Do popełnienia tego przestępstwa miało dojść w 2015 roku. Byłemu senatorowi grozi za to do 8 lat więzienia. O współudział w popełnieniu tego przestępstwa został oskarżony asystent senatora Jarosław Wardęga.

Pinior i jego asystent zostali również oskarżeni o przyjęcie w 2015 roku obietnicy korzyści majątkowej w postaci 20 tys. zł oraz przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie odpowiednio 6 tys. zł i 5 tys. zł od podejrzanych Albina M. i Krystiana S. PK poinformowała, że w zamian za te pieniądze oskarżeni podjęli się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływali się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

Nie przeszkadzało to Piniorowi walczyć we Wrocławiu o... "wolne sądy", jednak chyba nieco odpłynął...

Ta granica dzisiaj przez władzę została przekroczona. Oni nie mają już odwrotu. Następne, co nas czeka to fałszowane wybory i naga przemoc. Ale chcę to powiedzieć dzisiaj we Wrocławiu, w mieście wolności: nikt nie odbierze nam wolności, nikt nie odbierze nam naszych praw i rządów prawa – krzyczał, a protestujący skandowali "nie ma zgody! nie ma zgody!".

Pinior mówił również, że "dzisiaj każde miasto, każdy dom, każdy sąd jest naszą barykadą. Każda polska rodzina, każda grupa obywatelska, każda grupa kobieca, jest naszą barykadą".

Jest barykadą polskiej wolności, obroną Polski prawa i naszych praw. Nie jesteśmy sami w tej walce! – wykrzykiwał.