Naimski omawiając na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej komisji energii odtajniony raport NIK na temat umów gazowych z lat 2006-2011 podkreślił, że instrukcja negocjacyjna z marca 2009 r. była "generalnie oparta na racjonalnych przesłankach", czyli - jak wyjaśnił - na przyjętym przez rząd planie dywersyfikacji dostaw gazu poprzez budowę terminala LNG. Przypomniał, że w tamtym momencie rząd przewidywał, że gazoport zostanie oddany do użytku w 2014 r.

- I to było racjonalne. Coś się stało później

 - podkreślił pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

- Coś się musiało stać, bo instrukcja negocjacyjna z lipca 2009 r. jest całkowicie odmienna

 - mówił, zaznaczając, że odchodzi się w niej od przekonania, że Polska będzie wychodzić spod monopolu Gazpromu poprzez budowę elementów dywersyfikacji. Pojawia się tam pomysł strony polskiej, żeby kontrakt z Gazpromem przedłużyć do 2037 r. - wskazał.

- To de facto rezygnacja z polityki zróżnicowania i zabetonowanie zależności od monopolistycznego dostawcy rosyjskiego. I to jest istota całego zdarzenia

 - ocenił Naimski. Jak podkreślił, sprawę tę bada prokuratura, ale jej działania są niejawne.

Według pełnomocnika, kontrakt, który podpisano w październiku 2010 r. w zasadzie odpowiada instrukcji z lipca 2009 r., z wyjątkiem tego, że "pod presją KE" zrezygnowano z przedłużenia umowy do 2037 r.

Naimski podkreślił, że NIK nie badała innej sprawy.

- Mamy wiedzę, że równolegle do negocjacji gazowych ministerstwo gospodarki i kierujący nim Waldemar Pawlak prowadzili rozmowy o współpracy w elektroenergetyce z Federacją Rosyjską. Do ostatniej chwili urzędnicy nie byli pewni, co zostanie podpisane, na szczęście w październiku 2010 te porozumienia o współpracy w elektroenergetyce nie zostały podpisane

 - oświadczył Naimski. Jak dodał, "to jest kwestia do wyjaśnienia".

- Pytanie, czy te rozmowy były powiązane, jakie były powody chęci podjęcia współpracy elektroenergetycznej, czyli mostu energetycznego z Obwodem Kaliningradzkim. To pozostawiamy na przyszłość i te dokumenty będą stopniowo ujawniane

 - zapowiedział.

W raporcie NIK pozytywnie oceniła zapewnienie przez organy państwowe i PGNiG w latach 2006–2011 ciągłości dostaw gazu ziemnego z importu oraz uniknięcie ryzyka niezaspokojenia potrzeb polskich odbiorców. Przyznała też, że skuteczność negocjacji ws. dostaw gazu była istotnie ograniczona z powodu braku alternatywnych wobec kierunku rosyjskiego połączeń polskiego systemu przesyłowego z innymi systemami. Izba wskazała jednak, że "działania ministra gospodarki dot. negocjowania w latach 2009-2010 umów z Rosją dot. dostaw gazu były prowadzone w znacznej części bez wymaganego umocowania w postaci zatwierdzonej instrukcji negocjacyjnej, a po zatwierdzeniu takich instrukcji część uzgodnień była niezgodna z wytycznymi o charakterze wiążącym".

Izba wytknęła ponadto, że negocjacje rządu polskiego z rosyjskim w latach 2009-2010 ws. dostaw gazu ziemnego w ramach długoterminowego tzw. kontraktu jamalskiego, były podjęte przez stronę polską bez przygotowania merytorycznego.

Ówcześni wicepremierzy Polski i Rosji, Waldemar Pawlak oraz Igor Sieczin, podpisali jesienią 2010 roku międzyrządowe porozumienie w sprawie zwiększenia dostaw gazu do Polski, a PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Porozumienie dotyczyło zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski o ok. 2 mld m sześc. rocznie. Zgodnie z umową, tranzyt gazu został przewidziany do 2019 r., a dostawy do 2022 r.

W ocenie NIK głównymi błędami polskiej delegacji w prowadzonych negocjacjach były: dążenie do wydłużenia okresu kontraktu na dostawy gazu, mimo że Ministerstwo Gospodarki dysponowało analizami, wskazującymi iż w związku z zakończeniem w 2014 r. inwestycji Terminal LNG, podaż gazu przewyższy popyt na to paliwo.