Po dzisiejszym spotkaniu u wojewody mazowieckiego prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko zdecydował się odwołać zaplanowany na 11 lutego mecz o piłkarski Superpuchar na Stadionie Narodowym w Warszawie. Decydujące były negatywne opinie policji.

"Po wysłuchaniu informacji policji z bólem serca, ale mając na uwadze bezpieczeństwo kibiców, zdecydowałem o odwołaniu meczu o Superpuchar. To jedyna możliwa decyzja" - powiedział Rusko po opuszczeniu spotkania u wojewody.

Sobotnie spotkanie miało być pierwszą sportową imprezą na Stadionie Narodowym, który 29 stycznia został oficjalnie otwarty.

"Osobiście czuję się oszukany. Uwierzyliśmy zapewnieniom, że obiekt jest przygotowany na przeprowadzenie imprezy masowej o podwyższonym ryzyku. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Tak nie może być. Cieszę się tylko, że dzisiaj wiemy jakie są mankamenty i braki, co stwarza szansę na wyeliminowanie ich do mistrzostw Europy. Pan Kapler starał się zapewnić łączność, ale mu się to nie udało. Z tego co wiem, ten problem będzie rozwiązany dopiero w maju" - mówił Rusko.

W spotkaniu u wojewody uczestniczył m.in. prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler, który nie czuje się winny zaistniałej sytuacji.

"Stadion Narodowy będzie gotowy na sobotę i mamy wszystkie wymagane pozwolenia na użytkowanie obiektu od 16 grudnia. Prace przebiegają zgodnie z harmonogramem, który jest niezbędny do przygotowania meczu" - tłumaczył Kapler.

Jednym z głównych zastrzeżeń policji jest brak łączności na niektórych poziomach. Chodzi głównie o zakłócenia w garażach. W styczniu NCS zamówiło instalację na obiekcie specjalnego systemu retransmisji sygnału radiowego. Będzie to jednak gotowe dopiero 15 maja.

"Byliśmy bardzo otwarci na rozegranie tego meczu. Cały czas staraliśmy się pomagać organizatorom. Jednak najważniejszym elementem jest bezpieczeństwo. Przez ten pryzmat na środowym spotkaniu również przedstawiliśmy swoje stanowisko, ale suwerenną decyzję podjął prezes Ekstraklasy SA. Rozmawialiśmy o tym, jak można naprawić brak łączności, i była pewna propozycja ze strony NCS. Przyjęliśmy natomiast projekt rozdzielenia sektorów" - powiedział rzecznik stołecznej policji Maciej Karczyński.

NCS wydało natomiast oświadczenie. Napisano w nim m.in.: "Odnosząc się do kwestii związanej z działaniem policyjnego systemu łączności, przyjmujemy, że obawy związane z meczem podwyższonego ryzyka wpłynęły na podejście policji. Brak łączności pomiędzy terminalami policji na dwóch najniższych piętrach garażu stadionu został stwierdzony przez policję podczas testów na gotowym obiekcie, co spowodowane jest niewystarczającą siłą sygnału radiowego urządzeń policyjnych. Pragniemy jeszcze raz podkreślić, że Stadion Narodowy w Warszawie jest obiektem bezpiecznym i zdolnym do organizacji imprez masowych".

W piątek 3 lutego, powołując się na opinie policji, straży pożarnej i sanepidu władze Warszawy nie wydały pozwolenia na rozegranie spotkania w planowanym terminie. We wtorek Ekstraklasa odwołała się od tej decyzji.

"Przy tej opinii policji władze miasta są zadowolone, że mecz został odwołany. To odpowiedzialna i męska decyzja" - powiedziała dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego urzędu miasta Ewa Gawor.

Sztaby szkoleniowe Wisły i Legii są rozczarowane decyzją o odwołaniu meczu, który miał być poważnym sprawdzianem przed czwartkowymi spotkaniami w 1/16 finału Ligi Europejskiej - odpowiednio ze Standardem Liege i Sportingiem Lizbona. 

Rusko przyznał, że mecz o Superpuchar, który pierwotnie miał się odbyć w lipcu ub.r., prawdopodobnie w ogóle nie dojdzie do skutku. Jednak z propozycją rozegrania spotkania w Gdańsku wyszedł gospodarz PGE Areny i działacze Lechii Gdańsk. To jednak tylko spekulacje.