To, że Amber Gold nie składało deklaracji, nie płaciło podatków, wiemy od dawna. Dzisiejsze przesłuchanie pokazało, że złodzieje mieli się dobrze. Zarzucanie pani Małgorzacie Wasserman, że posiadane przez nas dokumenty są nieprawdziwe, jest czymś nieprawdopodobnym. Jak zatem rozmawiać? Skoro nie docierają twarde dowody, jak inaczej można działać?

– pytała Iwona Arent, wskazując na butę byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego.

Od samego początku pan minister Rostowski, wraz z pełnomocnikiem, próbował wyprowadzić z równowagi panią przewodniczącą. Na początku odpowiadał zawile, pouczał nas. Był w wyśmienitym humorze. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego nie było odpowiedniego nadzoru za jego rządów

– tłumaczyła. Dodała zarazem, że przełomowa okazała się notatka, z której wynikało, że pan Rostowski interesował się OLT Express. "Na pytanie dlaczego padło akurat na te linie lotnicze odpowiedział, iż obawiał się, że jeśli Polacy odlecą poza granicę, będą mogli mieć problemy z powrotem". Jak podkreśliła, podtrzymywał niewiedzę w sprawie posady syna Donalda Tuska.

Poseł odniosła się również do dzisiejszych protestów przed Sejmem, które, jej zdaniem, będą eskalować

Na dziś przygotowano wielkie poruszenie. Przez najbliższy czas, aż do września, nie będziemy się w Sejmie spotykać. Widziałam, że akcja okupowania nie cieszy się wielkim zainteresowaniem. Jego brak motywuje ich do coraz bardziej ekstremalnych zachowań

– podsumowała poseł Iwona Arent.